Przyjmujesz ziemię z wykopów? Kara może sięgnąć nawet 1 mln zł. Sądy jasno wskazują, kiedy to odpad

REKLAMA
REKLAMA
Ogłoszenia „przyjmę ziemię z wykopów” wyglądają jak prosty sposób na wyrównanie działki. Problem w tym, że w wielu przypadkach taka ziemia przestaje być materiałem, a staje się odpadem. A to oznacza realne ryzyko kar – nawet do 1 mln zł.
- Kiedy ziemia staje się odpadem? Tak jest w przepisach
- Sądy jasno: wartość ziemi nie ma znaczenia
- Kontrole WIOŚ. Na co patrzą urzędnicy?
- Nawet 1 mln zł kary. To realne ryzyko
- Kiedy potrzebne jest zezwolenie? To zależy
- Możesz dostać nakaz usunięcia ziemi. Koszty rosną
- „Przyjmę ziemię” – gdzie jest największe ryzyko?
Właściciele działek często przyjmują ziemię z wykopów, aby wyrównać teren lub utwardzić drogę dojazdową. W praktyce może to jednak oznaczać poważne problemy prawne. W niektórych przypadkach takie działanie jest traktowane jako nielegalne gospodarowanie odpadami, a sankcje mogą sięgać nawet 1 mln zł. Istotne znaczenie ma to, czy ziemia zostanie uznana przez organy ochrony środowiska za odpad. A w wielu sytuacjach tak właśnie się dzieje.
REKLAMA
REKLAMA
Kiedy ziemia staje się odpadem? Tak jest w przepisach
Podstawą jest ustawa z 14 grudnia 2012 r. o odpadach. Zgodnie z art. 3 ust. 1 pkt 6 tej ustawy, odpady „to każda substancja lub przedmiot, których posiadacz pozbywa się, zamierza się pozbyć lub do których pozbycia się jest obowiązany”.
Jeśli, przykładowo, ziemia z wykopu zostaje wywieziona z placu budowy i trafia na inną działkę, bardzo często przestaje być traktowana jako materiał budowlany, a zaczyna być kwalifikowana jako odpad. Wyjątek przewiduje art. 2 pkt 3 ustawy o odpadach. Zgodnie z nim, że przepisów ustawy nie stosuje się do „niezanieczyszczonej gleby i innych materiałów występujących w stanie naturalnym, wydobytych w trakcie robót budowlanych, pod warunkiem, że materiał ten zostanie wykorzystany do celów budowlanych w stanie naturalnym na terenie, na którym został wydobyty”. Jeśli więc materiał trafia w inne miejsce – ochrona ta zwykle nie ma zastosowania.
Sądy jasno: wartość ziemi nie ma znaczenia
Kwestia ta była wielokrotnie analizowana przez sądy administracyjne. W wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 17 czerwca 2025 r. (sygn. III OSK 1477/22) podkreślono, że dla uznania danej substancji za odpad:
REKLAMA
- nie ma znaczenia, czy materiał ma wartość użytkową,
- nie jest istotne, czy ktoś chce go ponownie wykorzystać,
- decydujące jest to, że pierwotny posiadacz się go pozbywa.
„W trafnej ocenie Sądu I instancji, przedstawiona wyżej argumentacja dotycząca ustawowej definicji pojęcia odpadu znajduje także zastosowanie do mas ziemnych, z tym tylko zastrzeżeniem, że jak wynika z art. 2 pkt 3 ustawy o odpadach jej przepisów nie stosuje się do niezanieczyszczonej gleby i innych materiałów występujących w stanie naturalnym, wydobytych w trakcie robót budowlanych, pod warunkiem, że materiał ten zostanie wykorzystany do celów budowlanych w stanie naturalnym na terenie, na którym został wydobyty. Wnioskując a contrario z art. 2 pkt 3 ustawy materiały, wydobyte w trakcie robót budowlanych, a nie spełniające warunków, o których mowa w przywołanym przepisie, to jest zanieczyszczone, bądź wykorzystane, czy też planowane do wykorzystania w jakikolwiek sposób poza terenem, z którego zostały wydobyte, stanowią odpady w rozumieniu art. 3 ust. 1 pkt 6 ustawy o odpadach” - uznał NSA w wyroku z 17 czerwca 2025 r., sygn. III OSK 1477/22.
Podobne stanowisko pojawia się w wielu innych orzeczeniach. W wyroku NSA z 25 września 2024 r. (III OSK 366/23) sąd wskazał dodatkowo, że „domniemanie, że władający powierzchnią ziemi jest posiadaczem odpadów znajdujących się na nieruchomości, może zostać obalone tylko przez wykazanie, że odpadem władał faktycznie inny podmiot, przy czym ciężar dowodu w tym zakresie spoczywa na władającym powierzchnią ziemi”. W praktyce oznacza to, że odpowiedzialność może ponieść nawet właściciel działki, który jedynie zgodził się na przyjęcie ziemi.
Kontrole WIOŚ. Na co patrzą urzędnicy?
Organy ochrony środowiska regularnie kontrolują miejsca, gdzie trafiają materiały z budów. Najczęściej robi to Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska (WIOŚ). Podczas kontroli sprawdzane są przede wszystkim:
- legalność przyjęcia odpadów,
- prowadzenie ewidencji odpadów,
- dokumenty transportowe,
- wpis do systemu BDO.
Jeżeli przedsiębiorca przyjmuje ziemię z budowy, powinien posiadać m.in.:
- kartę przekazania odpadów (KPO),
- ewidencję odpadów,
- odpowiednie zezwolenie na zbieranie lub przetwarzanie odpadów.
Brak tych dokumentów często kończy się decyzją administracyjną i karą finansową.
Nawet 1 mln zł kary. To realne ryzyko
Sankcje wynikają z przepisów ustawy o odpadach. Zgodnie z art. 194 tej ustawy, za naruszenia dotyczące ewidencji odpadów lub prowadzenia działalności bez wymaganych zezwoleń grożą administracyjne kary pieniężne od 1 tys. zł do nawet 1 mln zł:
„3. Administracyjna kara pieniężna za naruszenia, o których mowa w ust. 1, wynosi nie mniej niż 1.000 zł i nie może przekroczyć 1.000.000 zł.
4. Administracyjną karę pieniężną wymierza się za zbieranie odpadów lub przetwarzanie odpadów bez wymaganego zezwolenia, o którym mowa w art. 41. Kara wynosi nie mniej niż 1.000 zł i nie może przekroczyć 1.000.000 zł.
5. Administracyjną karę pieniężną wymierza się za gospodarowanie odpadami niezgodnie z posiadanym zezwoleniem, o którym mowa w art. 41. Kara wynosi nie mniej niż 1.000 zł i nie może przekroczyć 1.000.000 zł.
7. Wysokość kary, o której mowa w ust. 4 i 5, ustala się, uwzględniając ilość i właściwości odpadów, okoliczności naruszenia przepisów ustawy oraz przesłanki określone w art. 199.”
Co istotne, decyzja o nałożeniu kary jest natychmiast wykonalna, a należność trzeba zazwyczaj uiścić w ciągu 14 dni od ostatecznej decyzji urzędu. Mówi o tym art. 201 pkt 1 ustawy o odpadach: „Administracyjną karę pieniężną uiszcza się w terminie 14 dni od dnia, w którym decyzja o wymierzeniu administracyjnej kary pieniężnej stała się ostateczna, na odrębny rachunek bankowy właściwego odpowiednio wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska.”
Kiedy potrzebne jest zezwolenie? To zależy
Jeżeli ziemia z wykopów jest traktowana jako odpad, jej przyjęcie oznacza prowadzenie działalności w zakresie gospodarki odpadami. W takim przypadku potrzebne jest zezwolenie:
- marszałka województwa – gdy działalność dotyczy odpadów niebezpiecznych lub prowadzona jest na obszarze więcej niż jednej gminy,
- starosty – gdy chodzi o odpady inne niż niebezpieczne i działalność odbywa się na terenie jednej gminy.
Bez takiej decyzji przyjmowanie ziemi z budów może zostać uznane za nielegalne zbieranie odpadów.
Istnieją jednak wyjątki. Z obowiązku prowadzenia ewidencji odpadów w systemie BDO (Baza danych o produktach i opakowaniach oraz o gospodarce odpadami) zwolnione są m.in.:
- osoby fizyczne niebędące przedsiębiorcami, prowadzące budowę na własne potrzeby,
- wytwórcy odpadów komunalnych,
- rolnicy gospodarujący na powierzchni poniżej 75 ha.
W przypadku przedsiębiorców przepisy są jednak znacznie bardziej restrykcyjne.
Możesz dostać nakaz usunięcia ziemi. Koszty rosną
Nawet jeśli kara finansowa nie zostanie nałożona, właściciel działki może otrzymać decyzję administracyjną nakazującą usunięcie odpadów z terenu nieruchomości.
Koszt takiej operacji bywa bardzo wysoki, szczególnie gdy chodzi o tysiące ton materiału. W praktyce może się okazać, że pozornie tanie wyrównanie działki kończy się wielotysięcznymi wydatkami.
„Przyjmę ziemię” – gdzie jest największe ryzyko?
Ogłoszenia typu „przyjmę ziemię z wykopów” są w internecie bardzo popularne. Jednak w świetle obowiązujących przepisów mogą oznaczać faktyczne prowadzenie działalności związanej z gospodarowaniem odpadami. Jeśli materiał pochodzi z innej inwestycji i nie ma odpowiedniej dokumentacji, jego przyjęcie może zostać uznane za nielegalne składowanie odpadów. Dlatego przed przyjęciem ziemi na działkę warto sprawdzić:
- skąd pochodzi materiał,
- czy posiada dokumentację odpadową,
- czy jego transport odbywa się legalnie.
W przeciwnym razie oszczędność na wyrównaniu terenu może zakończyć się decyzją administracyjną, procesem w sądzie i karą sięgającą nawet 1 mln zł.
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA




