W Parlamencie Europejskim w Brukseli eksperci ostrzegali 14 stycznia 2026 r. przed kryzysem związanym z liczącym setki miliardów euro zadłużeniem UE. – Mamy zobowiązania do spłaty długu, ale jeszcze go nie zaczęliśmy spłacać. Mamy też inne wyzwania: demograficzne, polityczne - powiedział hiszpański ekonomista Daniel Lacalle.
- Zadłużenie Unii Europejskiej - ok. 940 mld euro
- Zadłużenie UE rośnie
- Kosztowna dekarbonizacja
- UE nie zaczęła spłacać długu
- Finanse publiczne Finlandii pod presją spłaty unijnych pożyczek
- Jak UE chce spłacić swój dług?
Zadłużenie Unii Europejskiej - ok. 940 mld euro
Konferencję zorganizował europoseł Bogdan Rzońca (PiS), który przypomniał, że Unia Europejska ma obecnie około 700 mld euro zadłużenia wynikającego z utworzenia Funduszu Odbudowy, 150 mld euro z programu wspierania obronności SAFE oraz 90 mld euro przeznaczonych na wsparcie Ukrainy. Jak ocenił, jeśli nie jest to „finansowy koszmar”, to z pewnością sytuacja wysoce niekomfortowa dla przyszłości wspólnotowych finansów.
– Z jednej strony instytucje unijne zapewniają, że sytuacja jest stabilna, z drugiej ekonomiści alarmują o spadku konkurencyjności Europy wobec Chin i Stanów Zjednoczonych – powiedział.
Zadłużenie UE rośnie
Były wiceszef Narodowego Banku Czech Mojmír Hampl podkreślał, że zadłużenie UE rośnie. Ocenił, że paradoks polega na tym, iż choć same kraje członkowskie muszą trzymać dług publiczny w ryzach zgodnie z unijnym prawem, to UE jako całość nie musi trzymać się tych zasad.
Zwrócił uwagę, że problem ma też szerszy, globalny kontekst. - W czasach Covid-u, pod koniec pandemii, rozwinięty świat miał dług publiczny w relacji do PKB na poziomie widzianym po raz ostatni pod koniec II wojny światowej. Obecnie, biorąc pod uwagę prognozy Międzynarodowego Funduszu Walutowego, do końca dekady kraje rozwinięte osiągną ten współczynnik na poziomie niewidzianym od czasów wojen napoleońskich - powiedział Hampl.
Kosztowna dekarbonizacja
Jego zdaniem UE powinna wziąć to pod uwagę i zdać sobie sprawę, że jednym z najbardziej kosztownych priorytetów UE jest dekarbonizacja. – Ten koszt nie spada na barki wszystkich państw w taki sam sposób. W Europie Środkowo-Wschodniej udział w relacji do PKB tego wydatku jest stosunkowo wysoki, wyższy niż w Europie Zachodniej. – Jeśli będziemy chcieli dalej to finansować, coś trzeba będzie złożyć w ofierze – ocenił.
UE nie zaczęła spłacać długu
Jak powiedział hiszpański ekonomista Daniel Lacalle, wyzwania przed UE w obszarze finansów są ogromne. – Mamy zobowiązania do spłaty długu, ale jeszcze go nie zaczęliśmy spłacać. Mamy też inne wyzwania – demograficzne, polityczne. To pokazuje, że powinniśmy być bardzo ostrożni, jeśli chodzi o sytuację fiskalną UE – stwierdził.
W jego opinii nowe podatki (w ramach nowych źródeł własnych budżetu UE) nie rozwiążą sytuacji. – Nie możemy oczekiwać, że świat automatycznie będzie postrzegał UE jako szansę na inwestycje. Konkurencyjność wynika na świecie z określonych przesłanek. Nie można penalizować tej konkurencyjności – przekonywał.
Finanse publiczne Finlandii pod presją spłaty unijnych pożyczek
W podobnym duchu wypowiedział się Jussi Lindgren, ekspert ministerstwa finansów Finlandii. Jak mówił, finanse publiczne jego kraju są pod presją, a jednym z powodów jest konieczność spłaty pożyczek zaciąganych przez UE.
– Program SAFE, pożyczka dla Ukrainy – to są setki miliardów euro. To są pieniądze, które muszą zostać zwrócone – powiedział i dodał, że nowe zasoby własne powinny być przede wszystkim sposobem finansowania priorytetów unijnych w momencie, gdy podejmowane są decyzje, jak wydajemy i gdzie, a tymczasem decyzje o ustanowieniu tych zasobów jeszcze nie zapadły.
Profesor Uniwersytetu w Amsterdamie Adriaan Schout zwrócił uwagę, że obok zadłużenia problemem UE jest skuteczność wydawania unijnych funduszy. Jak przekonywał, istnieje wiele sprawozdań Europejskiego Trybunału Obrachunkowego, które wskazują na wysokie poziomy błędów w wydatkowaniu pieniędzy i problemy z przejrzystością ich wydawania.
– Mało jest badań na temat efektywności wydatkowania pieniędzy przez UE – powiedział, dodając, że potrzebna jest inna kultura administracyjna. W tym obszarze, jak mówił, UE powinna oprzeć się na zasadzie subsydiarności i to krajowe organy powinny w dużej mierze decydować o wydatkowaniu środków unijnych, a także kontroli tego wydatkowania.
Jak UE chce spłacić swój dług?
Po wybuchu pandemii UE zdecydowała o zaciągnięciu długoterminowego długu na dużą skalę, liczącego ponad 700 mld euro. Był to precedens polityczny, bo oznaczał de facto uwspólnotowienie zadłużenia. Kolejnym krokiem było zaciągnięcie pożyczek – 150 mld euro – na program wspierania obronności SAFE. Wreszcie w grudniu 2025 r. państwa członkowskie zdecydowały się na zaciągnięcie długu w wysokości 90 mld euro dla Ukrainy.
Dług ten będzie musiał zostać spłacony w przyszłości. Żeby to było możliwe, Komisja Europejska zaproponowała m.in. nowe zasoby własne budżetu, w tym m.in. wpływy pochodzące z systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2 z energetyki i przemysłu, mechanizm dostosowywania cen na granicach z uwzględnieniem emisji dwutlenku węgla (CBAM), opłatę związaną z zużytym sprzętem elektrycznym i elektronicznym oraz podatek od wyrobów tytoniowych. Aby weszły one w życie, potrzebna jest jednak zgoda państw UE.
Problemem jest także to, że stosunkowo wysokie stopy procentowe w UE zwiększają koszty obsługi długu.
Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)
luo/ ap/