Wiceszef MSWiA Wiesław Leśniakiewicz przekazał w czwartek, że dzień określi, czy sytuacja pożarowa jest opanowana. Dodał, że nie wszystkie obszary są idealnie dogaszone, a z uwagi na silny wiatr pożary wciąż mogą się rozprzestrzeniać. Szykowane są zrzuty wody, na miejscu pracuje kilkaset osób.
Pożar w powiecie biłgorajskim
Pożar w powiecie biłgorajskim wybuchł we wtorek po południu w Puszczy Solskiej, gdzie są m.in. rezerwaty przyrody, parki krajobrazowe, obszary sieci Natura 2000, pomniki przyrody i tereny ochrony gatunkowej roślin i zwierząt.
Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji poinformował w Radiu RMF, że „dzień dopiero będzie nam określał, czy mamy sytuację opanowaną”.
- W nocy mieliśmy wyciszenie (...), ale zgodnie z prognozami meteorologicznymi, pojawią się wiatry nawet o prędkości do 50 km na godzinę. Jest jeszcze wiele zarzewi ognia (...), nie wszystkie obszary są idealnie dogaszone - przekazał. Dodał, że może to powodować rozprzestrzenianie się pożaru.
Wiceszef MSWiA poinformował, że nie płoną wierzchołki drzew, a w porze nocnej nie było sytuacji, by na terenie wystąpił pożar wierzchołkowy. - Pożar mamy powierzchniowy aktualnie - dodał.
Podkreślił jednak, że ściółka jest „bardzo wysuszona”, więc „możliwość rozprzestrzenia pożaru występuje”.
Przekazał, że przygotowywany jest dobowy plan działania, w tym - sposób wykorzystania statków powietrznych.
Ponad 300 strażaków PSP, prawie 140 strażaków ochotników
- Aktualnie (…) mamy ponad 300 strażaków Państwowej Straży Pożarnej, prawie 140 strażaków ochotników, a w sumie na terenie tej akcji jest ponad 600 w ogóle zaangażowanych ludzi, również innych służb: policja, Wojsko Polskie, Lasy Państwowe – dodał.
Zaznaczył, że przygotowywane są już plany zrzutów wody po tym, jak służby dronowe przeprowadziły rozpoznanie całego terenu.
- Wskazano newralgiczne miejsce, gdzie mamy najwyższe temperatury na tych terenach. Śmigłowce już są przygotowywane do pierwszych zrzutów - dodał. Wyjaśnił, że będą to dwa śmigłowce policyjne, siedem śmigłowców zadysponowanych przez Lasy Państwowe i co najmniej cztery drony.
Do środy wieczorem pożar objął w sumie ok. 500 ha. W trakcie akcji we wtorek późnym wieczorem rozbił się samolot gaśniczy Dromader. Zginął pilot maszyny. Śledztwo w kierunku sprowadzenia katastrofy w ruchu lotniczym ze skutkiem śmiertelnym prowadzi Prokuratura Okręgowa w Zamościu.