W sierpniu kolejne samorządy apelują o ograniczenie podlewania ogrodów. Alarmy w 625 gminach. Niżówka hydrogeologiczna może objąć cały kraj

REKLAMA
REKLAMA
W sierpniu kolejne samorządy apelują o ograniczenie podlewania ogrodów i wykorzystywania wody do innych belów niż bytowe. Apele i alarmy wystosowało już 625 gmin. W tym miesiącu niżówka hydrogeologiczna może objąć cały kraj.
- Kolejne samorządy apelują o oszczędzanie wody
- Niżówka hydrogeologiczna w sierpniu 2026 r. - cały kraj
- Straty wody
- Alarmy w 625 gminach - ograniczenie zużycia wody
- Nieszczelna infrastruktura wodociągowa
- Gdzie można oszczędzać wodę?
Kolejne samorządy apelują o oszczędzanie wody
Polacy słyszą, by oszczędzać wodę, choć niestety ogromne jej ilości tracimy jeszcze zanim trafią do kranów. W sierpniu kolejne samorządy apelują o ograniczenie podlewania ogrodów i wykorzystywania wody wodociągowej do celów innych niż bytowe. Tymczasem w niektórych sieciach niemal 60 proc. pobranej i uzdatnionej wody nie dociera do odbiorców. Problemem jest więc nie tylko susza, ale również efektywność i jakość infrastruktury przesyłowej.
REKLAMA
REKLAMA
Niżówka hydrogeologiczna w sierpniu 2026 r. - cały kraj
Z prognozy Państwowego Instytutu Geologicznego na sierpień 2026 r. wynika, że przy utrzymującym się deficycie opadów niżówka hydrogeologiczna, czyli spadek poziomu płytkich wód podziemnych poniżej stanu niskiego ostrzegawczego, może objąć niemal cały kraj. Jej regionalne występowanie prognozowane jest w 15 województwach – wszystkich poza warmińsko-mazurskim.
Straty wody
W obliczu rosnących temperatur szczególnie bolesne są straty wody, która została już pobrana, uzdatniona i wtłoczona do sieci. Skalę tego problemu dobitnie pokazują wyniki kontroli Najwyższej Izby Kontroli (NIK) – w ponad połowie sieci należących do badanych przedsiębiorstw straty wody utrzymywały się na wysokim poziomie od 20% do blisko 58%. Spośród 38 kontrolowanych systemów aż w 23 wskaźnik strat przekraczał granicę 20%.
Alarmy w 625 gminach - ograniczenie zużycia wody
Za nieszczelności płacą nie tylko wodociągi i samorządy, lecz ostatecznie także mieszkańcy - apele i alarmy dotyczące ograniczenia zużycia wody ogłosiło już 625 z 2479 polskich gmin. Podczas upałów w części rejonów Polski zapotrzebowanie rośnie dwu-, a nawet trzykrotnie, a niedobór wody oznacza m.in. straty w plonach, droższą żywność, wyższe ceny energii i ryzyko spowolnienia produkcji w branżach o wysokim zapotrzebowaniu na wodę.
REKLAMA
– Nawet otwór o średnicy zaledwie kilku milimetrów może powodować straty około 8 m³ wody dziennie, czyli blisko 3 tys. m³ rocznie. Przy obecnych taryfach oznacza to straty liczone w dziesiątkach tysięcy złotych dla jednego miejsca wycieku. W dużych systemach wodociągowych przekłada się to na utratę setek tysięcy metrów sześciennych wody rocznie – zwraca uwagę Bartosz Stasiak z biznesu Automatyki ABB w Polsce.
Nieszczelna infrastruktura wodociągowa
Zasoby dostępnej wody w Polsce są niewielkie. Według OECD na jednego mieszkańca przypada około 1500 m sześc. odnawialnych zasobów słodkiej wody rocznie, czyli niemal trzykrotnie mniej niż wynosi średnia europejska. Sytuację pogarszają nie tylko zmiany klimatyczne i deficyt opadów, lecz także przestarzała i nieszczelna infrastruktura wodno-kanalizacyjna. - W sektorze wodociągowym straty przekraczające około 20 proc. produkcji wody uznaje się za wysokie. Tymczasem w Polsce, w części systemów zdarzały się okresy, gdy sięgały one nawet 50-60 proc. Co to oznacza w praktyce? Wyobraźmy sobie, że stacja uzdatniania produkuje 1000 m sześc. wody. Jeśli strata sięga 30 proc., to 300 m sześc. nie trafia do odbiorcy. To czysta strata nie tylko wody, ale też energii zużytej na jej wydobycie i uzdatnienie, a także pieniędzy na utrzymanie całego systemu – tłumaczy ekspert ABB.
Problem ma charakter wykraczający daleko poza granice naszego kraju. Europejska Agencja Środowiska podaje, że w UE niemal jedna trzecia wody pobieranej na potrzeby publicznych systemów zaopatrzenia nie dociera do użytkowników. Jednocześnie Wspólne Centrum Badawcze Komisji Europejskiej szacuje roczne straty gospodarcze związane z suszami w Europie na około 9,4 mld euro. Przy wzroście globalnej temperatury o 3°C mogą one sięgnąć 45 mld euro rocznie.
Gdzie można oszczędzać wodę?
Z danych Europejskiej Agencji Środowiska wynika, że w latach 2000–2022 za największy pobór wody w UE odpowiadały cztery sektory: chłodzenie elektrowni – 36 proc., rolnictwo – 29 proc., publiczne zaopatrzenie w wodę, obejmujące m.in. gospodarstwa domowe i turystykę – 19 proc., oraz przemysł wytwórczy – 14 proc. EEA wskazuje przy tym, że to właśnie te obszary kryją w sobie największe możliwości oszczędności – w przypadku systemów dostarczania wody pitnej potencjał ten szacuje się na poziomie od 20 do nawet 50 proc. Kluczem do uwolnienia tych rezerw jest jednak ograniczenie wycieków i modernizacja sieci dystrybucyjnych.
W Polsce wyzwaniem jest przy tym skala infrastruktury. Według najnowszych danych GUS na koniec 2025 r. sieć wodociągowa liczyła 347,8 tys. km, a liczba przyłączy prowadzących do budynków mieszkalnych zbliżyła się do 6,5 mln. Przy tak rozbudowanym systemie tradycyjne kontrole nie wystarczą, by szybko wykrywać nieszczelności. Dobra wiadomość jest taka, że dostępne technologie pozwalają precyzyjnie monitorować przepływy i wychwytywać anomalie, zanim niewielki wyciek doprowadzi do dużych strat.
– Podział na strefy pomiarowe pozwala dokładnie określić, ile wody wpływa do danego obszaru i gdzie pojawiają się straty. Analiza przepływów, szczególnie nocnych, umożliwia szybkie wychwycenie nieprawidłowości. Precyzyjne systemy pomiarowe wykrywają nawet bardzo niewielkie przepływy, skracając czas reakcji i ograniczając skalę strat – zwraca uwagę Bartosz Stasiak. Jego firma tylko w ubiegłym roku dostarczyła systemy monitorujące przepływ wody do 20 miejskich spółek.
Wodociągowi operatorzy zdają sobie z tego sprawę, co pokazuje m.in. przykład Wrocławia, który 148 mln zł dotacji z unijnego programu FEnIKS zainwestował m.in. w rozbudowę inteligentnego systemu zarządzania siecią. Skalę możliwych efektów pokazuje również Lublin, gdzie dzięki modernizacji i wykorzystaniu przepływomierzy udział strat wody spadł z 17,4 proc. w 1997 r. do 5,48 proc. w 2025 r.
Aby woda nie trafiała „w piach”, tylko do kranów Polaków, potrzeba więc długofalowej wizji, inwestycji i nowych technologii. To jeden z wydatków, których nie da się długo odkładać – koszty wycieków i konsekwencje niedoborów wody będą z każdym rokiem coraz bardziej dotkliwe.
Źródło: InPlus Media
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA




