| INFORLEX | GAZETA PRAWNA | KONFERENCJE | INFORORGANIZER | APLIKACJE | KARIERA | SKLEP
Jesteś tutaj: STRONA GŁÓWNA > Sektor publiczny > Organizacja > Klienci > Urząd odpowiada wyłącznie za swoją opieszałość

Urząd odpowiada wyłącznie za swoją opieszałość

Gmina nie ponosi odpowiedzialności za opóźnienia, jeżeli wnioskodawca swoją bezczynnością powoduje niemożność załatwienia sprawy w terminie określonym przepisami prawa - uznał Sąd Najwyższy.


W 1997 r. małżeństwo K. nabyło na licytacji zabudowaną nieruchomość w mieście J. Zamierzali wyremontować budynek i urządzić w nim pensjonat. Po roku przygotowań złożyli w urzędzie miasta wniosek o pozwolenie na remont i modernizację budynku.

Gmina wstrzymuje się z decyzją

Choć odpowiednie dokumenty zostały złożone, burmistrz J. nie wydał zezwolenia. Stan „zawieszenia” sprawy trwał przez około 2 lata. Na początku 2000 r. miasto skierowało sprawę do powiatowego inspektora budowlanego, z wnioskiem o nakaz rozbiórki budynku państwa K. Inspektor odrzucił jednak wniosek miasta, a jego decyzję potwierdził wojewoda.

Blisko półtora roku później, w październiku 2001 r., państwo K. wnieśli do wojewody zażalenie na bezczynność organu administracji - burmistrza miasta J. Dwa miesiące później burmistrz wreszcie wydał decyzję - odmowną.

Powodem wydania takiej decyzji był fakt, iż małżeństwo K. ustaliło plany przebudowy nieruchomości w sposób niezgodny z warunkami zabudowy. Zgodnie z nimi, budynek miał być niższy o jedno piętro, a w dokumentacji przedłożonej przez K. tego nie przewidziano.

Państwo K. odwołali się od tej decyzji do wojewody, który ostatecznie ją uchylił. Wkrótce złożyli ponowną skargę na bezczynność organu gminy. Tym razem sprawa zakończyła się umorzeniem - burmistrz miasta J. wreszcie wydał, w styczniu 2003 r. (a więc blisko 5 lat po złożeniu wniosku), pozwolenie na remont budynku.

Sprawa w sądzie

Małżeństwo K. przez ten czas praktycznie nie mogło rozpocząć planowanej działalności. Nabyta posesja przysporzyła im sporo strat. Postanowili więc dochodzić zadośćuczynienia na drodze sądowej.

Pozew przeciwko miastu J. opiewał na łączną kwotę ponad 355 tys. - tyle dochodów utracili państwo K. z powodu opieszałości urzędników. I taką też kwotę zasądził im sąd I instancji. Sąd apelacyjny wyrok podtrzymał.

Tyle, że sprawa nie okazała się taka prosta. Skargę kasacyjną pełnomocnicy miasta J. uzasadniali nieuwzględnieniem przez sądy ważnego faktu - powodowie nie uzupełnili w odpowiednim czasie dokumentacji budowlanej. Z tego też powodu Urząd Miasta J. nie mógł procedować nad wnioskiem, a burmistrz - wydać stosownej decyzji. Ponadto - jak wynikało z argumentacji miasta - gdyby nawet pozwolenie wydano w przepisowym terminie - małżeństwo K. nie mogłoby rozpocząć remontu z braku pieniędzy. W toku procesu okazało się, że jeszcze w 2001 r. przeciwko państwu K. toczyło się postępowanie egzekucyjne, a ich firma stanęła na krawędzi bankructwa.

Czytaj także

Autor:

Źródło:

Samorzad.infor.pl
Alimenty. Jak szybko dostać pieniądze na dziecko14.90 zł

Narzędzia księgowego

POLECANE

reklama

Ostatnio na forum

Artykuł Partnerski

RODO 2018

Eksperci portalu infor.pl

Kancelaria Radców Prawnych R. Ptak i Wspólnicy sp.k.

Obsługa prawna przedsiębiorców

Zostań ekspertem portalu Infor.pl »