REKLAMA

REKLAMA

Kategorie
Zaloguj się

Zarejestruj się

Proszę podać poprawny adres e-mail Hasło musi zawierać min. 3 znaki i max. 12 znaków
* - pole obowiązkowe
Przypomnij hasło
Witaj
Usuń konto
Aktualizacja danych
  Informacja
Twoje dane będą wykorzystywane do certyfikatów.

Twierdza Wrocław bez tarczy. Jak miasto stało się bazą NATO, ale nikt nie pomyślał o ludziach

Twierdza Wrocław bez tarczy. Jak miasto stało się bazą NATO, ale nikt nie pomyślał o ludziach
Twierdza Wrocław bez tarczy. Jak miasto stało się bazą NATO, ale nikt nie pomyślał o ludziach
Shutterstock

REKLAMA

REKLAMA

Historia zna już jedno hasło: Festung Breslau - twierdza Wrocław, miasto zamienione w punkt oporu bez oglądania się na los cywilów. Dziś nie ma wojny i nikt nie buduje barykad na ulicach, ale w dziwnie znajomy sposób Wrocław znowu staje się twierdzą. Tym razem logistyczną bazą NATO. Różnica jest taka, że dziś mieliśmy czas, aby pomyśleć o bezpieczeństwie mieszkańców. I nie zrobiliśmy z tym nic.

rozwiń >

Twierdza Wrocław 2.0 - tylko bez tarczy

Od kilku miesięcy w oficjalnym języku funkcjonuje nowa opowieść o Wrocławiu: "druga Jasionka", "kluczowa baza logistyczna NATO", "miliardowe inwestycje w lotnisko".

Za tymi hasłami stoi bardzo konkretna decyzja: lotnisko wojskowo-cywilne w Strachowicach ma pełnić jedną z najważniejszych ról w systemie transportu wojsk sojuszniczych w tej części Europy.

W praktyce oznacza to, że:
- przystosowuje się lotnisko do przyjmowania największych samolotów transportowych,
- buduje się nowe płyty postojowe, drogi kołowania, strefy techniczne,
- odtwarza się i wzmacnia linię kolejową na lotnisko - dla wojska,
- cała infrastruktura wpięta zostaje w plany NATO na wypadek realnego konfliktu.

Wojsku i państwu trudno odmówić logiki: po doświadczeniach wojny w Ukrainie trzeba mieć więcej niż jeden Rzeszów.

Problem zaczyna się wtedy, gdy spojrzymy na to nie z perspektywy sztabu, tylko z perspektywy mieszkańca. Bo z militarnego punktu widzenia Wrocław staje się znów twierdzą: Twierdzą Wrocław - węzłem, którego nie można pominąć.
Z punktu widzenia cywilnego staje się twierdzą w innym sensie: miastem otoczonym autostradami i drogami ekspresowymi, z permanentnymi korkami, bez szybkiej kolei miejskiej, bez spójnej struktury zarządzania aglomeracją, za to z bazą NATO pod bokiem.

Jest w tym pewien paradoks, który trudno przełknąć:
- dla wojska będzie kolej na lotnisko,
- dla Wrocławia w 2025 r. wciąż nie ma zwykłego połączenia kolejowego między lotniskiem a dworcem głównym.

Jeśli to jest efekt "twardych negocjacji" w imieniu miasta, to trudno oprzeć się wrażeniu, że twardość skończyła się na uściskach dłoni i wspólnych zdjęciach.

REKLAMA

REKLAMA

Baza NATO na kredyt zaufania mieszkańców

Port Lotniczy Wrocław to nie jest abstrakcyjna "instytucja państwowa z Warszawy". To spółka, w której:
- największym udziałowcem jest miasto Wrocław,
- duży pakiet ma samorząd województwa,
- mniejszościowym udziałowcem jest spółka Skarbu Państwa.

Bez zgody władz Wrocławia, bez zgody samorządu regionu, ten projekt w obecnym kształcie by nie powstał. To znaczy, że miasto - w imieniu swoich mieszkańców - wzięło udział w decyzji, która stawia je w pierwszym szeregu w razie konfliktu.

Gdyby uprawiać politykę strategiczną, a nie tylko operacyjną, wyglądałoby to tak:
- państwo mówi wprost: "potrzebujemy Wrocławia jako bazy NATO, to jest racja stanu",
- miasto odpowiada: "rozumiemy, ale stawiamy warunki: tarcza dla mieszkańców, szybka kolej miejska, poszerzone granice, pakiet przemysłowy i uczelniany, realne wzmocnienie bazy podatkowej",
- dopiero wtedy pada wspólne "tak", a za nim idzie wspólna narracja.

Zamiast tego mamy coś innego: milczenie na temat ceny. Tak jakby to była tylko inwestycja "w lotnisko", a nie zmiana roli całego miasta.

Tymczasem rachunek jest do bólu konkretny:
- Wrocław realnie obsługuje około miliona użytkowników (mieszkańcy miasta, gmin ościennych, dojeżdżający do pracy i nauki),
- budżet miasta opiera się na mniej więcej pół milionie podatników PIT, którzy rozliczają się tutaj,
- ci sami ludzie mają teraz, oprócz wszystkiego, utrzymać rolę miasta-bazy, w tym infrastrukturę bezpieczeństwa cywilnego, która zwyczajnie nie powstała.

Państwo podjęło strategiczną decyzję o roli Wrocławia w systemie NATO. Miasto zgodziło się, ale nie wynegocjowało strategicznego pakietu dla tych, którzy tu żyją.

Miasto bez kolei, aglomeracja bez decyzji

Bezpieczeństwo nie składa się z wielkich słów, tylko z drobnych, technicznych odpowiedzi na bardzo proste pytania. Na przykład: jak ewakuować setki tysięcy ludzi, jeśli coś pójdzie nie tak?

Dzisiaj Wrocław i jego okolice są zorganizowane tak:
- w granicach administracyjnych miasta mamy ponad 800 tys. mieszkańców,
- wokół - gminy ościenne: Długołęka, Kobierzyce, Miękinia, Kąty Wrocławskie, Siechnice, Oborniki Śląskie i kolejne,
- ludzie z tych miejscowości codziennie wjeżdżają do Wrocławia do pracy, szkół, szpitali,
- drogi są już dziś zakorkowane w zwykły dzień roboczy.

Teraz dodajmy do tego scenariusza poważne zagrożenie. Lotnisko staje się celem, miasto - obszarem ryzyka. Trzeba:
- wyprowadzić ludzi z części miasta,
- dotrzeć do szpitali,
- zorganizować miejsca schronienia,
- podjąć szybkie decyzje o tym, co z ruchem na autostradach i drogach ekspresowych dookoła miasta.

W idealnym świecie robi to jedno centrum decyzyjne, oparte na:
- poszerzonych granicach miasta obejmujących faktyczny obszar metropolitalny,
- szybkiej kolei miejskiej (SKM), która może w razie potrzeby przewieźć ludzi szybciej niż jakakolwiek kolumna samochodów,
- zintegrowanym systemie zarządzania kryzysowego.

REKLAMA

W świecie, który mamy dziś, wygląda to tak:
- prezydent Wrocławia,
- kilku wójtów gmin ościennych,
- starosta, wojewoda, służby centralne,
- wszyscy ci ludzie są tak samo zakładnikami korków jak zwykli mieszkańcy, bo miasto nie ma ani szybkiej kolei miejskiej, ani porządnego połączenia kolejowego lotnisko-dworzec główny.

Kolej wojskowa na lotnisko będzie. Kolei miejskiej, która mogłaby w razie potrzeby służyć cywilom, wciąż nie ma. Z punktu widzenia bezpieczeństwa ludności cywilnej to nie jest szczegół.

To jest rdzeń problemu.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Dwa wnioski do KPRM

Właśnie dlatego złożyłem do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów dwa wnioski:

1) o poszerzenie granic Wrocławia decyzją rządową, tak aby obszar metropolitalny i okolice lotniska były zarządzane przez jedno centrum,
2) o uznanie szybkiej kolei miejskiej dla Wrocławia za inwestycję celu publicznego, realizowaną przez państwo w trybie pilnym.

Nie po to, żeby poprawiać mapę. Po to, żeby twierdza Wrocław nie była twierdzą zamkniętych dróg, tylko miastem z realnym kręgosłupem kolejowym dla ludzi.

Dziś te wnioski mają jeszcze większy sens niż w dniu ich złożenia. Bo skoro państwo już oficjalnie zrobiło z nas bazę, to nie ma odwrotu: trzeba zadać wprost pytanie, kiedy zbudujemy tarczę dla mieszkańców, a nie tylko dla samolotów.

Strategia to nie slajd. to odwaga, żeby dokończyć zdanie

Na tym tle widać bardzo wyraźnie różnicę między zarządzaniem operacyjnym a strategicznym.

Zarządzanie operacyjne mówi:
- "zorganizowaliśmy inwestycję na lotnisku",
- "załatwiliśmy pieniądze z MON",
- "będzie rozbudowany terminal, to jest sukces",
- "będzie kolej, wojsko będzie miało jak dojechać".

Zarządzanie strategiczne pyta:
- co ta decyzja oznacza dla bezpieczeństwa mieszkańców za 10-20 lat,
- kto będzie podejmował decyzje, gdy trzeba będzie działać w godzinach, a nie latach,
- jak rozkładają się koszty i korzyści między państwem a miastem,
- co musimy zmienić w granicach, kolei, podatkach, przemyśle, uczelniach, żeby ta rola nie była tylko ryzykiem, ale także szansą.

Dziś Wrocław dostał rolę twierdzy - Twierdzy Wrocław 2.0 - bez odrobienia pracy domowej z tej drugiej szkoły myślenia. Nie ma:
- szybkiej kolei miejskiej,
- poszerzonych granic i jednego centrum decyzyjnego na czas kryzysu,
- pakietu przemysłowego (fabryki, CIT, miejsca pracy),
- pakietu uczelnianego (kierunki obronne, dronowe, logistyczne, dodatkowe finansowanie badań).

Jest za to:
- realna obecność w planach NATO,
- realne ryzyko bycia jednym z pierwszych celów infrastrukturalnych,
- realne korki, z którymi zmagamy się już dziś w zwykły poniedziałek.

To nie jest antynatowski manifest. To jest pytanie, które ktoś w imieniu wrocławian musi w końcu zadać: Czy naprawdę nie stać nas na to, by razem z bazą zbudować tarczę dla ludzi?

Skoro elity milczą, to my jesteśmy gotowi mówić

Skoro lokalne elity polityczne nie znalazły w sobie odwagi, by tę rozmowę zacząć, to zacznijmy ją jako mieszkańcy. Skoro:
- państwo wyznaczyło Wrocław na jedną z głównych baz logistycznych NATO,
- miasto - jako udziałowiec lotniska - de facto się na to zgodziło,
- wnioski o poszerzenie granic Wrocławia i szybką kolej miejską już leżą w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów,

to ja deklaruję jedno: my, mieszkańcy Wrocławia, jesteśmy gotowi do rozmowy z Panem Premierem o przyszłości naszego miasta.

Nie o tym, jak nazwiemy tę inwestycję w folderze promocyjnym. O tym, co oznacza bycie twierdzą z punktu widzenia:
- ochrony ludności cywilnej,
- kolei i ewakuacji,
- granic miasta i struktury zarządzania,
- finansów samorządu,
- długofalowego rozwoju przemysłu i uczelni.

To nie musi być rozmowa "o mnie". Nie muszę być w tej delegacji. Do Warszawy mogą przyjechać mieszkańcy, eksperci, ludzie, którym naprawdę zależy. Potrzebne jest tylko jedno: zaproszenie i gotowość do tego, by przestać udawać, że Wrocław jest tylko tłem do ćwiczeń z geopolityki.

Historia Festung Breslau nie jest tu ozdobnikiem. W czasie II wojny światowej miasto urosło z około 600 tysięcy mieszkańców do mniej więcej miliona ludzi - napchanych uchodźcami z całego regionu i zamkniętych w ogłoszonej twierdzy. Szacunki historyków mówią o dziesiątkach tysięcy zabitych cywilów, w wielu opracowaniach pada liczba około 170 tysięcy ofiar oblężenia i ewakuacji. Miasto napompowano ludźmi, ogłoszono twierdzą, a potem pozwolono, by resztę dokończyła historia.

Dziś nikt nie buduje barykad z tramwajów, ale mechanizm, który rysuje się na horyzoncie, jest niebezpiecznie podobny: znowu mamy miasto, które faktycznie "puchnie" do około miliona użytkowników, znowu staje się kluczowym punktem strategicznym, znowu ktoś planuje jego rolę na mapach sztabowych, zanim na serio zapyta o bezpieczeństwo zwykłych mieszkańców.

Tę analogię trzeba wypowiedzieć jasno - nie po to, żeby straszyć wojną, tylko po to, żeby nie powtarzać tamtej logiki na polskich obywatelach. Bo historia Festung Breslau nauczyła nas jednego: kiedy miasto staje się twierdzą, zawsze ktoś płaci najwyższą cenę.

Dziś mamy ten luksus, że możemy wcześniej zdecydować, czy będzie to znowu miasto bez tarczy, czy wreszcie miasto, które potrafi połączyć rację stanu z bezpieczeństwem swoich mieszkańców.

Grzegorz Prigan, adwokat i menedżer

Źródło: INFOR

Oceń jakość naszego artykułu

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna

Powiedz nam, jak możemy poprawić artykuł.
Zaznacz określenie, które dotyczy przeczytanej treści:
Autopromocja

REKLAMA

QR Code

© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.

REKLAMA

Sektor publiczny
Ryzyko powodziowe w Polsce. Prof. Rowiński: Woda powinna być priorytetem, tak jak zbrojenia [WYWIAD]

Ryzyka powodziowego nie da się całkowicie wyeliminować, ale można ograniczać jego skutki – powiedział w rozmowie z Mirą Suchodolską z PAP prof. Paweł Rowiński, hydrolog i hydrodynamik z PAN. Jego zdaniem bezpieczeństwo wodne powinno być jednym z priorytetów państwa, na równi ze zbrojeniami.

Z tej opłaty rolnicy są zwolnieni, ale nie zawsze i nie wszędzie. O co chodzi?

W piątki i soboty rolnicy i ich domownicy mogą korzystać ze szczególnych ułatwień w prowadzeniu handlu. Jednym z nich jest zwolnienie z obowiązku uiszczania opłaty targowej. Jednak nie zawsze znajduje ono zastosowanie. Dlaczego?

Polskie zapory mają swoje lata. Eksperci ostrzegają przed ryzykiem

Ponad połowa największych polskich tam ma ponad pół wieku. Zdaniem prawników budowle weszły w okres, w którym stwarzają większe zagrożenie i generują koszty. Mimo to nikt nie ocenia ich oddziaływania na środowisko – podaje „Dziennik Gazeta Prawna”.

Radny nie może głosować w sprawie, w której ma interes prawny. Samorządy wciąż popełniają ten błąd, a podjęte uchwały są unieważniane

Radny nie może brać udziału w głosowaniu w radzie ani w komisji, jeżeli dotyczy ono jego interesu prawnego. Ta regulacja wydaje się być oczywista i zrozumiała, a jednak w praktyce samorządy mają problemy z jej stosowaniem. Podejmują uchwały z naruszeniem prawa, a organy nadzoru je unieważniają. O jakie sprawy chodzi?

REKLAMA

CRU JSFP od 1 lipca 2026 r. Jakie umowy trzeba wpisywać do Centralnego Rejestru Umów i jak ustalić ich wartość?

Centralny Rejestr Umów Jednostek Sektora Finansów Publicznych działa od 1 lipca 2026 r. Nowe obowiązki szybko przyniosły jednak wiele praktycznych pytań: które umowy trzeba ujawniać w CRU JSFP, jak ustalić ich wartość, co z zamówieniami składanymi e-mailem, fakturami, aneksami czy umowami zawartymi na czas nieokreślony? Odpowiedzi na te i inne pytania można znaleźć w INFORLEX.

Samorządy mają czas do 30 października. 5 wyzwań przy tworzeniu lokalnych centrów cyberbezpieczeństwa

Według danych Ministerstwa Cyfryzacji w 2025 roku w jednostkach samorządu terytorialnego odnotowano 3249 incydentów cyberbezpieczeństwa. Na utworzenie Lokalnych Centrów Cyberbezpieczeństwa przeznaczono blisko 270 mln zł. Samorządy będą mogły dzięki nim wspólnie budować kompetencje, inwestować w technologie i reagować na zagrożenia. Powodzenie projektu będzie zależało jednak nie tylko od technologii, ale również od właściwego ułożenia współpracy między JST i podziału odpowiedzialności.

Czek turystyczny nadchodzi. Sprawdź, kto może dostać 300 zł

Wkrótce będzie można zaplanować jesienny wypoczynek na Warmii i Mazurach z wykorzystaniem czeku turystycznego. Trwają przygotowania do uruchomienia programu, w ramach którego będzie można otrzymać bon o wartości 300 zł, jako dopłatę do noclegu - poinformowała Regionalna Organizacja Turystyczna.

Projekt ustawy o opakowaniach i odpadach opakowaniowych - państwowy monopol zagrozi gospodarce odpadami i podniesie ceny [ROP]

Projekt ustawy o opakowaniach i odpadach opakowaniowych prowadzi do państwowego monopolu. Zagrozi to gospodarce odpadami i podniesie ceny. W praktyce przedsiębiorcy zostaną sprowadzeni wyłącznie do roli płatników opłaty opakowaniowej, bez realnego wpływu na organizację systemu, osiągane poziomy recyklingu czy efektywność wydatkowania środków.

REKLAMA

Ważna zmiana dla osób z niepełnosprawnościami. Sprzęt wspomagający będzie mógł zostać przekazany na własność

Prezydent Karol Nawrocki podpisał nowelizację ustawy, która umożliwi przekazanie osobom z niepełnosprawnościami technologii wspomagających, np. aparatów słuchowych - podała kancelaria prezydenta. Chodzi o asortyment PFRON zakupiony przez Rządową Agencję Rezerw Strategicznych.

Czy można zmienić decyzję o warunkach zabudowy, która nie stała się ostateczna?

Decyzja o warunkach zabudowy, która nie stała się ostateczna, może zostać zmieniona w następstwie wniesionego odwołania. Ma to miejsce albo w trybie samokontroli przez organ gminy, który ją wydał i który uwzględnił odwołanie w całości, albo już przez organ odwoławczy, który korzystając ze swoich reformatoryjnych uprawnień, może zmienić także tego rodzaju decyzję.

Zapisz się na newsletter
Śledź na bieżąco nowe inicjatywy, projekty i ważne decyzje, które wpływają na Twoje życie codzienne. Zapisz się na nasz newsletter samorządowy.
Zaznacz wymagane zgody
loading
Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich
Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj.
success

Potwierdź zapis

Sprawdź maila, żeby potwierdzić swój zapis na newsletter. Jeśli nie widzisz wiadomości, sprawdź folder SPAM w swojej skrzynce.

failure

Coś poszło nie tak

REKLAMA