Demografowie: za 3 pokolenia w Polsce będzie 12,5-18,6 mln osób (1/3-1/2 obecnej liczby ludności). I to jeżeli utrzyma się przeciętna dzietność z ostatnich 25 lat

REKLAMA
REKLAMA
Eksperci z Wydziału Ekonomiczno-Socjologicznego UŁ przedstawili 18 czerwca 2026 r. najważniejsze wnioski dotyczące przeprowadzonej przez nich analizy zmian demograficznych w Polsce od początku XXI w., opartej na raportach Głównego Urzędu Statystycznego. Analiza ta wykazała przede wszystkim brak zastępowalności pokoleń prowadzący do szybkiego spadku liczby ludności oraz starzenie się społeczeństwa. Czy ten ubytek uzupełnią cudzoziemcy, których coraz więcej przyjeżdża do Polski?
- Aktualna liczba ludności Polski
- Polska stała się krajem imigracji
- Problem braku zastępowalności pokoleń i niskiej dzietności
- Duże miasta "zasysają" mieszkańców z mniejszych miejscowości
- 10 mln seniorów
Aktualna liczba ludności Polski
Z najnowszych danych GUS (na koniec I kwartału 2026 r.) wynika, że ludność Polski liczyła 37281 tys. osób, tj. o ok. 155 tys. mniej niż przed rokiem oraz o ok. 51 tys. mniej niż w końcu 2025 r.
Tempo ubytku rzeczywistego w okresie styczeń‒marzec 2026 r., podobnie jak w 1 kwartale ub. roku, wyniosło minus 0,14%, co oznacza, że na każde 10 tys. mieszkańców Polski ubyło 14 osób.
REKLAMA
REKLAMA
Polska stała się krajem imigracji
Naukowcy wykazali w niej m.in. rosnące znaczenie cudzoziemców dla kształtowania się procesów ludnościowych w Polsce.
Jak zwrócił uwagę prof. Piotr Szukalski, na przestrzeni ostatnich 25 lat nastąpiła wyraźna zmiana statusu migracyjnego Polski – z kraju odpływu na kraj napływu. Potrzeby rynku pracy w połączeniu z rosnącym poziomem życia odpowiadają za to, że według oficjalnych danych, począwszy od 2015 r., corocznie liczba imigrantów przekracza liczbę emigrantów.
- Polska w ostatnim ćwierćwieczu dokonała przemiany z kraju, który był typowo emigracyjnym, w kraj imigracji. Początek XXI wieku charakteryzował się odpływem Polaków poszukujących pracy za granicą, natomiast współcześnie głównym wyzwaniem stała się integracja cudzoziemców oraz dostosowanie rynku pracy i polityki społecznej do rosnącej liczby imigrantów, którzy będą chcieli zostać w Polsce na stałe. Migracje są aktualnie jednym z najważniejszych czynników wpływających na rozwój gospodarczy, sytuację demograficzną oraz funkcjonowanie społeczeństwa w Polsce - podkreślił dr Marcin Gońda.
Obecnie, według szacunków, w Polsce przebywa ponad 2 mln cudzoziemców, którzy – jak zaznaczyli eksperci – w coraz większym stopniu odciskają swoje piętno na najważniejszych trendach demograficznych obserwowanych w Polsce.
- Dominującą rolę mają obywatele Ukrainy, którzy stanowią dwie trzecie wszystkich cudzoziemców, ale te dysproporcje zaczynają się zmieniać. Przyjeżdżają też imigranci z innych państw Europy Wschodniej, ale coraz częściej również z Azji Południowej, Nepalu, Bangladeszu, Indii, Azji Centralnej i Ameryki Południowej. To nowa rzeczywistość, do której musimy się przyzwyczaić - dodał demograf.
Problem braku zastępowalności pokoleń i niskiej dzietności
Prof. Szukalski wskazał też na coraz bardziej widoczny w Polsce problem braku zastępowalności pokoleń wynikający z niskiej dzietności, koncentrację ludności na obszarach metropolitalnych, a także na starzenie się społeczeństwa.
Jak mówił, większość uwagi opinii publicznej skupia się na malejącej z roku na rok liczbie urodzeń w Polsce, która w ubiegłym roku spadła do rekordowo niskiego poziomu 238 tysięcy. Jednak - zaznaczył demograf - najbardziej niepokojącą zmianą jest długotrwałe utrzymywanie się niskiej dzietności. Taki stan nie tylko nie zapewnia zastępowalności pokoleń, ale wręcz prowadzi do szybkiego spadku liczby ludności w Polsce.
- Z punktu widzenia długiego okresu ważniejszy niż liczba urodzeń jest właśnie poziom dzietności, a przede wszystkim współczynnik reprodukcji netto, mówiący o tym, ile przeciętna kobieta urodzi córek, które same dożyją do wieku, gdy staną się matkami. Można go interpretować jako miarę określającą, w jakim stopniu pokolenie dzieci zastępuje pokolenie rodziców. I z reguły w trakcie całego 25-letniego okresu był on na poziomie 0,6–0,7, co oznacza, że każde następne pokolenie jest o 30–40 procent mniejsze od pokolenia swoich rodziców - wyjaśnił.
Dodał, że gdyby ten poziom utrzymywał się przez trzy pokolenia, mielibyśmy do czynienia ze zmniejszeniem się początkowej liczby ludności do jednej trzeciej, maksymalnie połowy. Natomiast w sytuacji, gdyby ta wielkość była taka jak w minionym roku (0,52), po trzech pokoleniach liczba ludności zmniejszyłaby się do jednej ósmej stanu wyjściowego.
Duże miasta "zasysają" mieszkańców z mniejszych miejscowości
Prof. Szukalski podsumował, że w ostatnich latach mamy do czynienia z wyraźnym trendem depopulacji na poziomie krajowym, regionalnym i lokalnym, współistniejącym z koncentracją ludności na obszarach metropolitalnych największych polskich miast i ich okolic.
- Ci nowi mieszkańcy tzw. wielkiej piątki (Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań oraz Trójmiasto), czyli pięciu spośród sześciu największych miast, to przede wszystkim ludzie młodzi. Mamy w naszym kraju takie powiaty, z których według oficjalnych danych ubyło po 30-40 procent młodych ludzi. Z drugiej strony w największych polskich miastach – Warszawie, Krakowie czy Wrocławiu – ta liczba młodych jest o ponad 120 procent większa niż w przypadku braku migracji - podkreślił.
REKLAMA
10 mln seniorów
Analiza wykazała również postępujące starzenie się społeczeństwa. Demograf poinformował, że liczba seniorów w ostatnim ćwierćwieczu wzrosła z poziomu wyjściowego - 6,4 mln w 2000 r., co stanowiło 16,9 procent ogółu ludności, do 10 mln na koniec 2025 r., co stanowi obecnie 26,9 procent wszystkich mieszkańców kraju.
(PAP)
bap/ bar/
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA