Jawne PESELe i adresy? Bo spis wyborców to informacja publiczna

REKLAMA
REKLAMA
Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 4 lutego 2026 r. (III OSK 1257/25) orzekł, że informacje dotyczące spisu wyborców stanowią informację publiczną. Oznacza to, że organy gmin nie mogą odmówić ich udostępnienia, powołując się wyłącznie na ochronę danych osobowych. Wyrok budzi pytania o granicę między jawnością życia publicznego a prawem do prywatności wyborców.
- Spis wyborców jako informacja publiczna - co dokładnie orzekł NSA?
- Dlaczego spis wyborców to informacja publiczna?
- A co z RODO? Czy dane osobowe wyborców są zagrożone?
- Praktyczne skutki wyroku dla gmin i miast prowadzących spisy wyborców - powołanie się na RODO nie wystarczy
- Wyrok NSA w szerszym kontekście - jawność wyborów a zaufanie publiczne w kontekście ochrony danych osobowych
Spis wyborców jako informacja publiczna - co dokładnie orzekł NSA?
Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 4 lutego 2026 r. w sprawie III OSK 1257/25, o którym Sąd poinformował w komunikacie prasowym z 9 marca 2026 r., dotyczy zagadnienia, które na pierwszy rzut oka wydaje się urzędnicze. W praktyce jednak jego konsekwencje mogą odczuć miliony obywateli - a konkretnie każdy, kto jest wpisany do spisu wyborców, czyli właściwie każdy dorosły Polak z czynnym prawem wyborczym.
REKLAMA
REKLAMA
Sedno sprawy jest następujące: NSA uznał, że informacje dotyczące spisu wyborców stanowią informację publiczną w rozumieniu ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (u.d.i.p.) oraz art. 61 ust. 1 Konstytucji RP.
Dlaczego spis wyborców to informacja publiczna?
Rozumowanie NSA opiera się na dwóch podstawowych założeniach:
- Po pierwsze - charakter zadania. Zgodnie z art. 26 ust. 1 ustawy z dnia 5 stycznia 2011 r. - Kodeks wyborczy, każdy wyborca musi być ujęty w spisie wyborców sporządzanym w Centralnym Rejestrze Wyborców, w stałym obwodzie głosowania. Ujęcie następuje z urzędu lub na wniosek. To nie jest więc żadna wewnętrzna notatka ani dokument roboczy. To element zorganizowanego, ustawowo uregulowanego procesu wyborczego.
- Po drugie - sporządzanie i aktualizowanie spisu wyborców stanowi zadanie zlecone gminy, realizowane odrębnie na każde zarządzone wybory (art. 26 ust. 2 Kodeksu wyborczego). Skoro gmina wykonuje to zadanie jako organ władzy publicznej, działając na podstawie i w granicach prawa, to informacje powstałe w toku tej działalności dotyczą „sprawy publicznej" - a to jest kluczowe pojęcie otwierające drzwi do jawności na gruncie u.d.i.p.
NSA połączył te dwa elementy w jeden logiczny wniosek: skoro mamy do czynienia z działalnością organu władzy publicznej, realizującego ustawowe zadanie zlecone, to informacje z tym związane stanowią informację publiczną i podlegają udostępnieniu na zasadach określonych w ustawie o dostępie do informacji publicznej.
A co z RODO? Czy dane osobowe wyborców są zagrożone?
I tu dochodzimy do miejsca, które budzi największe emocje - i to wymaga uczciwego wyjaśnienia, bez popadania w panikę. Na chwilę publikacji tego artykułu pisemne uzasadnienie wyroku nie zostało jeszcze udostępnione - analizę opieramy na treści komunikatu prasowego NSA z 9 marca 2026 r. oraz na obowiązujących przepisach prawa. Pełna lektura uzasadnienia może doprecyzować niektóre wątki, jednak sam komunikat pozwala już wyciągnąć istotne wnioski.
REKLAMA
Wyrok NSA nie oznacza, że ktokolwiek może zażądać ujawnienia imion, nazwisk, adresów i numerów PESEL wszystkich wyborców w danej gminie. Orzeczenie dotyczy „informacji dotyczących spisu wyborców" jako kategorii informacji publicznej. To pojęcie szersze niż sam spis wyborców rozumiany jako lista konkretnych osób z ich danymi osobowymi.
Czym więc mogą być „informacje dotyczące spisu wyborców", o które ktoś może wnioskować w trybie dostępu do informacji publicznej? Chociażby:
- liczbą wyborców ujętych w spisie w danym obwodzie głosowania,
- informacją o liczbie wyborców dopisanych na wniosek,
- danymi statystycznymi dotyczącymi aktualizacji spisu,
- informacjami o procedurze sporządzania spisu i jej przebiegu.
Tego rodzaju informacje mają walor kontrolny - pozwalają obywatelom i organizacjom społecznym weryfikować prawidłowość procesu wyborczego, co jest istotą demokratycznego nadzoru.
Niemniej jednak wyrok NSA faktycznie wyznacza pewną hierarchię wartości: jawność działania władzy publicznej, wynikająca z art. 61 Konstytucji RP, uzyskuje w kontekście procesu wyborczego prymat nad bezwzględną ochroną wszelkich danych związanych ze spisem. RODO (rozporządzenie unijne nr 2016/679) oczywiście nadal obowiązuje, ale nie może być wykorzystywane jako uniwersalna tarcza do blokowania dostępu do informacji publicznej. Przepisy o ochronie danych osobowych i przepisy o dostępie do informacji publicznej muszą być stosowane równolegle, z uwzględnieniem zasady proporcjonalności.
Praktyczne skutki wyroku dla gmin i miast prowadzących spisy wyborców - powołanie się na RODO nie wystarczy
Dla urzędów gmin wyrok ten oznacza: nie można automatycznie odmawiać udostępnienia informacji dotyczących spisu wyborców, zasłaniając się ogólnikowym powołaniem na ochronę danych osobowych. Każdy wniosek o udostępnienie takiej informacji musi być rozpatrzony merytorycznie, a ewentualna odmowa wymaga wydania decyzji administracyjnej z konkretnym uzasadnieniem wskazującym, dlaczego w danym przypadku prawo do prywatności przeważa nad prawem do informacji.
To istotna zmiana w podejściu, bo dotychczasowa praktyka wielu gmin - przynajmniej tych, których sprawy trafiały do sądów administracyjnych - polegała właśnie na odmawianiu udostępnienia jakichkolwiek informacji związanych ze spisem wyborców ze wskazaniem na RODO jako wystarczające uzasadnienie odmowy.
Wyrok NSA w szerszym kontekście - jawność wyborów a zaufanie publiczne w kontekście ochrony danych osobowych
Nie sposób analizować tego orzeczenia w oderwaniu od szerszego kontekstu debaty o przejrzystości procesu wyborczego w Polsce. W ostatnich latach - szczególnie po wyborach parlamentarnych w 2023 r. i kolejnych elekcjach - kwestia rzetelności spisów wyborców, prawidłowości dopisywania wyborców do obwodów głosowania oraz kontroli społecznej nad procesem wyborczym stała się przedmiotem intensywnej dyskusji publicznej.
Wyrok NSA z 4 lutego 2026 r. wpisuje się w tę dyskusję, dając obywatelom i organizacjom konkretne narzędzie prawne. Jeżeli informacje dotyczące spisu wyborców są informacją publiczną, to ich udostępnienie nie jest łaską urzędnika - jest obowiązkiem prawnym, egzekwowalnym przed sądem administracyjnym.
Z drugiej strony, wyrok ten będzie zapewne przedmiotem dalszej analizy doktrynalnej - zwłaszcza po opublikowaniu pełnego uzasadnienia. Kluczowe pozostaje pytanie o granicę: gdzie kończy się uprawniona jawność informacji o spisie wyborców, a gdzie zaczyna się niedopuszczalna ingerencja w dane osobowe konkretnych osób. NSA w omawianym orzeczeniu - przynajmniej na poziomie komunikatu prasowego - tej granicy nie wyznaczył precyzyjnie. Ale kierunek interpretacji jest jasny: jawność jest zasadą, a jej ograniczenia muszą być wyjątkiem, konkretnie uzasadnionym w każdym indywidualnym przypadku.
Co zapamiętać?
Wyrok NSA z 4 lutego 2026 r., sygn. III OSK 1257/25, to orzeczenie, które powinno zainteresować nie tylko prawników specjalizujących się w prawie wyborczym czy ochronie danych osobowych. To rozstrzygnięcie istotne dla każdego, komu zależy na transparentności procesu wyborczego - a więc na jakości polskiej demokracji.
Najważniejszy wniosek jest prosty: gmina nie może schować się za RODO, gdy obywatel pyta o sprawy związane ze spisem wyborców. Informacje te dotyczą działalności organu władzy publicznej i stanowią informację publiczną.
Źródło: Naczelny Sąd Administracyjny
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA




