Starosta Opatowski zakazał wjazdu autom powyżej 10 ton na drodze do... kopalni - finał sprawy w sądzie

REKLAMA
REKLAMA
Znak drogowy jako sposób na zamknięcie kopalni? Tak w praktyce wyglądała sprawa, którą 19 maja 2026 r. rozstrzygnął Naczelny Sąd Administracyjny. Starosta Opatowski ustawił na sześciokilometrowym odcinku drogi powiatowej zakaz wjazdu pojazdów powyżej 10 ton. Zrobił wyjątek tylko dla rolników. Problem w tym, że była to jedyna droga, którą do kopalni odkrywkowej mogły dojeżdżać ciężarówki.
- Szybki skrót - czego dowiesz się z tego tekstu?
- Znak B-18, który miał sprytnie wygrać z kopalnią
- Argumenty za zakazem: ochrona mieszkańców i dziedzictwa UNESCO
- Zakaz wjazdu do kopalni wprowadzony bez porządnej analizy
- Zakaz wjazdu wprowadzony z niedopuszczalną dowolnością urzędniczą
- Wyjątek od zakazu dla rolników bez uzasadnienia
- Kopalnia miała prawo się bronić przed zakazem wjazdu
- Dane dopisane po fakcie? To już za późno
- Jak wyrok NSA w sprawie zakazu wjazdu dla kopalni przekłada się na inne spory o drogi?
- FAQ – najczęstsze pytania o wyrok NSA i znak B-18 (zakaz wjazdu pojazdów powyżej określonej masy)
Szybki skrót - czego dowiesz się z tego tekstu?
- Starosta Opatowski ustawił znak zakazu wjazdu pojazdów powyżej 10 ton na drodze prowadzącej do kopalni.
- Wprowadził jeden wyjątek pod znakiem – rolnicy z płodami rolnymi mogli jeździć cięższymi pojazdami.
- Kopalnia zaskarżyła decyzję, bo bez ciężarówek jej działalność stawała się faktycznie niemożliwa.
- NSA uchylił decyzję, wskazując na brak analizy stanu drogi i arbitralne wyjątki od zakazu.
Znak B-18, który miał sprytnie wygrać z kopalnią
Sprawa jest o tyle ciekawa, że pokazuje, jak bardzo pozornie techniczna decyzja urzędnika – zatwierdzenie stałej organizacji ruchu sprowadzające się finalnie do ustawienia znaku na drodze – może zaważyć na losach całego przedsiębiorstwa.
REKLAMA
REKLAMA
11 kwietnia 2024 r. Starosta Opatowski zatwierdził projekt zmiany organizacji ruchu na drodze powiatowej biegnącej w kierunku miejscowości "Ś.". Kluczowym elementem było ustawienie znaku B-18 z ograniczeniem do 10 ton. To standardowe ograniczenie stosowane tam, gdzie stan techniczny drogi nie pozwala na przejazd cięższych pojazdów.
Kłopot polega na tym, że tą drogą jeżdżą ciężarówki wożące urobek z kopalni odkrywkowej. Spółka C. eksploatuje w tym rejonie dwa złoża – wapieni jurajskich „A.” oraz piasków „Ś.”. Bez możliwości transportu cięższymi pojazdami cała ta działalność stawała się praktycznie niewykonalna.
Do tego doszedł jeszcze jeden element, który wywołał najwięcej kontrowersji. W zakazie znalazł się wyjątek dla pojazdów przewożących płody rolne – nawet jeśli ważyły więcej niż 10 ton. Ale dla dojazdu do kopalni - już nie.
Argumenty za zakazem: ochrona mieszkańców i dziedzictwa UNESCO
W sprawie po stronie Starosty stanęło lokalne stowarzyszenie zajmujące się ochroną dziedzictwa UNESCO i pomników przyrody. Zwracano uwagę, że:
REKLAMA
- kopalnia znajduje się w rejonie o unikatowym znaczeniu krajobrazowym i geologicznym,
- ciężki transport przez wieś rodzi hałas, zapylenie i zanieczyszczenie,
- mieszkańcy skarżyli się na uciążliwości i bezpieczeństwo na drodze.
Z punktu widzenia lokalnej społeczności to argumenty istotne i ważne. NSA nie kwestionował tego, że ograniczenia w ruchu ciężarówek co do zasady mogą być potrzebne. Chodziło jednak o sposób, w jaki wprowadzono ten konkretny zakaz.
Zakaz wjazdu do kopalni wprowadzony bez porządnej analizy
Sprawa trafiła najpierw do WSA w Kielcach. 27 marca 2025 r. sąd stwierdził nieważność aktu Starosty w całości. Uznał, że urzędnik naruszył kluczowe przepisy Prawa o ruchu drogowym oraz rozporządzenia o organizacji ruchu na drogach.
Powód? Projekt zmiany organizacji ruchu był po prostu sporządzony niezgodnie z przepisami. Brakowało w nim tego, co powinno być w takim dokumencie najważniejsze:
- analizy stanu technicznego drogi – dopuszczalnej nośności, faktycznej kondycji nawierzchni,
- danych o natężeniu ruchu – ile pojazdów faktycznie po niej jeździ i jaki jest ruch prognozowany,
- uzasadnienia wyjątków – dlaczego rolnicy mogą jeździć cięższymi pojazdami, a inni nie,
- rozważenia interesu prywatnego i publicznego – wagi ograniczeń wobec skutków dla przedsiębiorcy.
Do tego pojawiła się dziwna sytuacja z badaniami drogi i datami. Projekt datowano na marzec 2024 r., a dokument z wynikami pomiarów ugięć nawierzchni ugięciomierzem FWD został podpisany dopiero 30 października 2024 r., czyli ponad pół roku później. To rodziło poważne wątpliwości, czy projektant w ogóle miał w chwili tworzenia projektu miarodajne dane, na które się powoływał.
Zakaz wjazdu wprowadzony z niedopuszczalną dowolnością urzędniczą
Skargę kasacyjną złożyło stowarzyszenie broniące decyzji Starosty. Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 19 maja 2026 r. (sygn. II GSK 1480/25) oddalił ją w całości i podtrzymał wyrok kieleckiego WSA. W uzasadnieniu NSA bardzo mocno podkreślił, że znak zakazu na drodze publicznej to nie jest sprawa błaha. Musi za nim stać konkretna analiza, a nie ogólne przekonanie urzędnika, że „tak będzie bezpieczniej”.
Sąd wskazał wprost, na czym polega funkcja znaku B-18:
„Dla ujętego w projekcie znaku B-18 »zakaz wjazdu pojazdów o rzeczywistej masie całkowitej ponad ... t«, możliwość zastosowania przewidzianego nim zakazu stosuje się do odcinka drogi, którego nośność jest niewystarczająca dla przejazdu pojazdów dopuszczonych do ruchu bez ograniczeń.”
I dalej – co najważniejsze i kluczowe:
„Umieszczona na znaku wartość niedopuszczonej do ruchu masy całkowitej pojazdów powinna wynikać z rzeczywistej nośności obiektu lub drogi."
Czyli w praktyce: jeśli urzędnik chce ustawić zakaz wjazdu powyżej "X ton", musi udowodnić, że droga faktycznie nie utrzyma większego ciężaru. A tego w projekcie zabrakło.
Wyjątek od zakazu dla rolników bez uzasadnienia
Największym problemem okazał się jednak wewnętrznie sprzeczny charakter samej decyzji. Skoro droga rzekomo nie wytrzymuje pojazdów powyżej 10 ton, to dlaczego mogą jeździć nią rolnicy z płodami rolnymi w cięższych pojazdach? I akurat tylko oni, a nie wprowadzono innych wyjątków? NSA uznał, że taka konstrukcja to klasyczny przypadek dowolności:
„Brak w projekcie stałej organizacji ruchu drogi (...) takiej analizy w zestawieniu z przyjętymi przez organ wyjątkami od wprowadzanego zakazu, na co słusznie zwrócił uwagę Sąd I instancji, powodowało, że zatwierdzenie rzeczonego projektu nosiło znamiona niedopuszczalnej dowolności.”
W tłumaczeniu na język praktyczny: jeśli droga naprawdę jest za słaba, to jest za słaba dla wszystkich. Nie można arbitralnie wybierać, komu wolno po niej jeździć cięższym samochodem, a komu nie – bez porządnego uzasadnienia takiego rozróżnienia.
Kopalnia miała prawo się bronić przed zakazem wjazdu
Ważnym wątkiem sprawy była też sama możliwość zaskarżenia decyzji Starosty przez spółkę. Stowarzyszenie próbowało dowodzić, że kopalnia w ogóle nie miała interesu prawnego i jej skarga powinna zostać odrzucona.
NSA nie podzielił tego stanowiska. Uznał, że kopalnia miała jak najbardziej prawo skarżyć decyzję, bo wykazała bezpośredni związek między znakiem B-18 a swoją działalnością. Podstawą były decyzje środowiskowe Burmistrza Ożarowa z 2011 i 2021 r., z których wprost wynikało, że właśnie tą drogą ma być transportowany urobek z kopalni.
Innymi słowy: skoro państwo wydało zgodę na eksploatację złoża z wykorzystaniem konkretnej drogi, to nie można potem tej drogi zamykać bez rzetelnego uzasadnienia.
Dane dopisane po fakcie? To już za późno
W trakcie sprawy Starosta próbował uzupełniać braki projektu – dopiero na etapie postępowania sądowego. NSA jasno stwierdził, że to działanie spóźnione.
„Rzeczone uzupełnienie brakujących w projekcie informacji, co słusznie stwierdził Sąd I instancji, nastąpiło dopiero na etapie postępowania sądowego. Było zatem następczym działaniem organu zmierzającym do usankcjonowania wadliwie podjętego aktu, który wobec stwierdzonych przez Sąd braków projektu, nosił w chwili jego wydania znamiona dowolności i arbitralności.”
To bardzo ważny fragment dla organów zarządzających drogami. Dokumentacja musi być kompletna już w momencie zatwierdzania organizacji ruchu, a nie dorabiana dopiero wtedy, gdy ktoś zaskarży decyzję do sądu.
Jak wyrok NSA w sprawie zakazu wjazdu dla kopalni przekłada się na inne spory o drogi?
Wyrok II GSK 1480/25 to jedna z tych spraw, które mogą mieć znacznie szersze znaczenie, niż wskazuje sam stan faktyczny. Bo pokazuje bardzo praktyczną rzecz: zarządca drogi nie może wprowadzać ograniczeń i zakazów na drodze „na oko”, nawet jeśli powołuje się na słuszne cele – jak ochrona mieszkańców czy dziedzictwa kulturowego.
Aby zakaz się obronił przed sądem, potrzebne są:
- rzetelne badania stanu drogi,
- analiza natężenia ruchu,
- jasne uzasadnienie wyjątków,
- wyważenie interesu publicznego i prywatnego.
Sprawa pokazuje też, że przedsiębiorcy – zwłaszcza ci korzystający z dróg publicznych w ramach swojej działalności – nie są bezradni wobec decyzji urzędników. Jeśli decyzja jest arbitralna i słabo uzasadniona, można ją skutecznie zaskarżyć.
FAQ – najczęstsze pytania o wyrok NSA i znak B-18 (zakaz wjazdu pojazdów powyżej określonej masy)
Kto może wprowadzić zakaz wjazdu pojazdów powyżej 10 ton na drodze powiatowej?
Zarządca drogi zatwierdza projekt stałej organizacji ruchu na podstawie Prawa o ruchu drogowym. W tym przypadku był to starosta.
Co oznacza znak B-18?
To znak zakazu wjazdu pojazdów o rzeczywistej masie całkowitej powyżej wskazanej wartości. Stosuje się go tam, gdzie nośność drogi lub obiektu inżynieryjnego jest niewystarczająca dla cięższych pojazdów.
Dlaczego NSA uchylił zakaz wprowadzony przez Starostę Opatowskiego?
Bo projekt zmiany organizacji ruchu nie zawierał analizy stanu drogi, danych o ruchu ani uzasadnienia dla wyjątków od zakazu. NSA uznał to za działanie „na granicy dowolności”.
Czy rolnicy mogli jeździć cięższymi pojazdami mimo zakazu 10 ton?
Tak – projekt Starosty przewidywał wyjątek dla pojazdów przewożących płody rolne. Właśnie ten arbitralny wyjątek był jednym z powodów uchylenia zakazu. Nie był on bowiem poprzedzony analizą i uzasadniony.
Czy kopalnia mogła zaskarżyć decyzję Starosty?
Tak. NSA potwierdził, że spółka-właściciel kopalni miała interes prawny do wniesienia skargi, bo droga stanowiła jej faktyczny dojazd do złoża, potwierdzony wcześniejszymi decyzjami środowiskowymi.
Czy urząd może uzupełnić braki projektu w trakcie postępowania sądowego?
Zdaniem NSA takie „ratowanie” decyzji po fakcie jest niedopuszczalne. Dokumentacja musi być kompletna już w momencie zatwierdzania organizacji ruchu.
Źródło: Naczelny Sąd Administracyjny (wyrok z dnia 19 maja 2026 r., sygn. II GSK 1480/25)
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA






