REKLAMA

REKLAMA

Kategorie
Zaloguj się

Zarejestruj się

Proszę podać poprawny adres e-mail Hasło musi zawierać min. 3 znaki i max. 12 znaków
* - pole obowiązkowe
Przypomnij hasło
Witaj
Usuń konto
Aktualizacja danych
  Informacja
Twoje dane będą wykorzystywane do certyfikatów.

Małpia ospa - objawy, przebieg choroby, leczenie. Jak można się zarazić?

Małpia ospa - objawy, przebieg choroby, leczenie. Jak można się zarazić?
Małpia ospa - objawy, przebieg choroby, leczenie. Jak można się zarazić?
Shutterstock

REKLAMA

REKLAMA

W ostatnich tygodniach już w dziewięciu krajach Europy: Anglii, Niemczech, Szwajcarii, Portugalii, Hiszpanii, Szwecji, we Włoszech, Belgii i Francji, a także w USA, Kanadzie i Australii wykryte zostały przypadki małpiej ospy. Pierwsza dobra wiadomość jest taka, że człowiek nie tak łatwo może się nią zarazić. Druga, że charakteryzuje się znacznie mniejszą śmiertelnością niż ospa prawdziwa, która została wyeliminowana w ubiegłym wieku. Co trzeba wiedzieć o małpiej ospie? Jak można się zarazić? Jakie są objawy i przebieg tej choroby? Jak leczyć małpią ospę?
rozwiń >

Małpia ospa - czym jest

Małpia ospa to rzadka, odzwierzęca choroba wirusowa, która zwykle występuje w zachodniej i środkowej Afryce. Wśród symptomów wymienia się gorączkę, bóle głowy i wysypkę skórną, która zaczyna się na twarzy i rozprzestrzenia na resztę ciała. Objawy - według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) - ustępują zwykle po dwóch, trzech tygodniach. Śmiertelność wynikająca z zakażenia wirusem wynosi około 1 proc.

Jak sugeruje nazwa, chorobę wywołuje wirus ospy małpiej (MPV) należący do rodzaju Orthopoxvirus - tej samej, do której przynależy zarazek ospy prawdziwej. Ogniska choroby po raz pierwszy naukowcy zaobserwowali pod koniec lat 50-tych ubiegłego wieku właśnie u małp, hodowanych na potrzeby badań laboratoryjnych. Dopiero w 1970 r., w Demokratycznej Republice Konga zanotowano pierwszy przypadek zakażenia człowieka, w latach wzmożonej walki z ospą prawdziwą.
Od tamtego czasu chorobę widziano u ludzi w różnych afrykańskich krajach. Zdarzały się też związane z podróżami zakażenia poza Afryką. Np. w listopadzie i lipcu ubiegłego roku potwierdzono dwa przypadki w USA. Wcześniej, w 2003 roku, także w USA pojawiło się ognisko choroby. Wówczas przyczyną był transport grupy zwierząt, w tym gryzoni, z Ghany. Część z nich była hodowana obok nieświszczuków (piesków preriowych), które po zakażeniu, ale zanim ujawniły się objawy, zostały sprzedane jako egzotyczne maskotki. To te zwierzątka przeniosły z kolei chorobę na ludzi. Powstrzymano ją m.in. z pomocą licznych testów diagnostycznych, szczepień przeciw ospie prawdziwej, edukacji pacjentów i służby zdrowia i hodowców oraz ograniczeniom odnośnie sprowadzania zwierząt.

REKLAMA

Jak można się zarazić małpią ospą?

REKLAMA

Dochodzenie w sprawie wspomnianego ogniska choroby wykazało np., że zakażeniom sprzyjały ugryzienia, zadrapania przez zwierzęta, a także takie zachowania, jak ich głaskanie czy wpuszczanie do łóżka. Nie stwierdzono wtedy przypadku przeniesienia choroby z człowieka na człowieka. Inaczej jest obecnie.
W opublikowanym 23 maja 2022 r. komunikacie Europejskie Centrum Zapobiegania i Kontroli poinformowało, że w zidentyfikowanych ostatnio ogniskach dominują przypadki małpiej ospy wśród mężczyzn mających kontakty seksualne z mężczyznami (MSM). Czytamy w nim również, że występujące w niektórych przypadkach zmiany skórne, mogą sugerować/wskazywać na transmisję zakażenia drogą kontaktów seksualnych. Ponadto, istnieje potencjalne ryzyko przeniesienia wirusa z człowieka na zwierzę.

Wirus małpiej ospy przedostaje się bowiem przez uszkodzenia skóry, nawet niewielkie, układ oddechowy czy błony śluzowe. Od zwierząt, oprócz zadrapań, ugryzień czy dotykania, można się zakazić przygotowując ich mięso, kontakt z płynami fizjologicznymi czy materiałem pochodzącym ze zmienionych chorobowo miejsc na ciele.

Zakażenie wirusem małpiej ospy może jednak następować także od zainfekowanych osób. Między ludźmi jednak wirus przenosi się głównie na dużych kroplach śliny, a to sugeruje, że potrzebna jest mała odległość. Możliwe jest też przeniesienie  zarazka przez kontakt z płynami ciała zainfekowanej osoby czy przedmiotami, z którymi chory miał styczność przez dłuższy czas, np. ubraniami czy pościelą. Zapobieganie zakażeniu obejmuje więc przede wszystkim unikanie kontaktu z niebezpiecznymi zwierzętami, zainfekowanymi ludźmi oraz przedmiotami, z którymi chorzy mieli styczność. Pomoże też odpowiednia higiena, w tym tak proste zabiegi jak dokładne mycie rąk czy ich dezynfekcja. Personel medyczny naturalnie musi stosować odpowiednie zabezpieczenia osobiste. Ryzykowne mogą się okazać kontakty seksualne z wieloma osobami.

Przebieg i objawy małpiej ospy

REKLAMA

Od momentu zakażenia choroba rozwija się przez okres od 5 do 21 dni, najczęściej jednak w czasie od tygodnia do dwóch. Objawy są raczej wyraźne i przypominają te, które towarzyszą ospie prawdziwej, choć są mniej nasilone. Najpierw pojawia się gorączka, dreszcze, ból głowy, bóle mięśni i poczucie osłabienia. Małpia ospa powoduje opuchliznę węzłów chłonnych, co odróżnia ją od ospy prawdziwej. Później pojawia się wysypka, zwykle najpierw na twarzy. Tam się zwykle koncentruje, choć może objąć różne miejsca na ciele. Zmiany mogą być płaskie lub nieco wypukłe i wypełnione przezroczystym lub żółtym płynem. Potem zasychają i odpadają.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

W większości przypadków objawy ustępują same. Choroba trwa zwykle od tygodnia do dwóch. W niektórych przypadkach dochodzi jednak do powikłań, takich jak infekcje skóry, zapalenie płuc, dezorientacja, groźne infekcje oczu. Najbardziej zagrożone komplikacjami są noworodki, dzieci i osoby z osłabioną odpornością. Choroba powoduje śmierć u kilku proc. zakażonych. W przypadku obecnego szczepu eksperci mówią raczej o 1 proc., czyli wielokrotnie mniej, niż przy ospie prawdziwej (tu śmiertelność wynosiła od 30 do nawet ponad 90 proc.!).

Według oceny ryzyka przedstawionego przez ECDC ryzyko zachorowania oraz ciężkiego przebiegu choroby dla ogółu społeczeństwa jest niskie. W przypadku zauważenia opisanych wyżej objawów, oprócz kontaktu z lekarzem, ważna jest samoizolacja w celu ochrony innych.

Leczenie małpiej ospy

Jeśli natomiast chodzi o leczenie, w Unii Europejskiej dopuszczony lek o nazwie "tekowirymat" przeznaczony do leczenia ewentualnych zakażeń ospą prawdziwą, krowią i właśnie małpią. Nie ma jednak danych na temat jego skuteczności u ludzi - w badaniach na zwierzętach lek ten w statystycznie znaczącym stopniu poprawiał przeżywalność po podawaniu śmiertelnej dawki wirusa małpiej ospy. Wiadomo natomiast, że środek ten jest przez człowieka dobrze tolerowany.

Specjaliści uważają, że być może pewną skuteczność wykazywałyby też inne leki przeciwwirusowe czy przeciwciała przeciwko wirusowi krowianki. Danych jednak jest niewiele. Jak przypominają eksperci z WHO, istnieje jednak kilka szczepionek skierowanych przeciwko ospie prawdziwej, które także do pewnego stopnia będą chroniły przed małpią ospą.

Być może osoby zaszczepione przeciwko ospie prawdziwej, kiedy szczepienia te były obowiązkowe, będą miały pewną ochronę. Warto jednak pamiętać, że szczepienia te przerwano w latach 80. w związku z eradykacją tej groźnej choroby, a ich skuteczność wygasała po kilku latach.

Szczególną uwagę warto zwrócić natomiast na relatywnie nową szczepionkę przeciw ospie prawdziwej, w Unii Europejskiej zarejestrowaną pod nazwą ImvanexTM, a w USA - Jynneos. Jej zadanie to ochrona przed ospą prawdziwą, ale w USA wskazanie do jej użycia to także ochrona przed ospą małpią. Ocenę tej szczepionki prowadzi obecnie Europejska Agencja Leków.

Na koniec warto zaznaczyć, że choć eksperci i zajmujące się zdrowiem agencje takie jak WHO czy ECDC traktują wirusa i obecne przypadki jak najbardziej poważnie, to specjaliści podkreślają, że nie ma obecnie powodów do większych obaw, a  zagrożenie ze strony małpiej ospy dla ludzkiej populacji oceniają jako niskie.

Serwis Zdrowie PAP

Badanie: co najmniej jeden lek antywirusowy może być skuteczny przeciw małpiej ospie

Co najmniej jeden lek antywirusowy może być skuteczny przeciw małpiej ospie; konieczne są dalsze badania - podano w miesięczniku naukowym The Lancet Infectious Diseases.

Zdaniem naukowców tekowirymat - środek stosowany w leczeniu ospy prawdziwej - może skrócić okres występowania symptomów małpiej ospy oraz czas, kiedy zakażony może przenosić wirusa. Eksperci zaznaczyli, że konieczne jest dalsze badanie skuteczności leku, zaznaczając, że inny - brincidofovir - wykazuje zdecydowanie mniejszą skutecznością w leczeniu pochodzącej z Afryki choroby zakaźnej.

Tekowirymat nie jest jeszcze lekiem szeroko dostępnym; preparat doustny jest obecny w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Europie, gdzie stosuje się go do leczenia ospy prawdziwej. Jedynie europejskie pozwolenie obejmuje również leczenie małpiej ospy.

Małpia ospa to rzadka, odzwierzęca choroba wirusowa, która zwykle występuje w zachodniej i środkowej Afryce. Wśród symptomów wymienia się gorączkę, bóle głowy i wysypkę skórną, która zaczyna się na twarzy i rozprzestrzenia na resztę ciała. Objawy - według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) - ustępują zwykle po dwóch, trzech tygodniach. Śmiertelność wynikająca z zakażenia wirusem wynosi około 1 proc.

Przypadki zakażenia wirusem małpiej ospy zarejestrowano ostatnio m.in. w Niemczech, Austrii, Szwajcarii, Hiszpanii, Belgii, Szwecji, Czechach, Słowenii, USA, Kanadzie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. (PAP)

jbw/ tebe/

Prof. Pyrć: małpia ospa nie jest chorobą gejów

Znaleziono grupy zakażonych mężczyzn, którzy uprawiali seks z innymi mężczyznami, natomiast nie ma to nic wspólnego z preferencją samego wirusa. Dyskutuje się dziś, na ile choroba może się przenosić poprzez kontakt seksualny, ale nie ma znaczenia, czy jest on homoseksualny, czy heteroseksualny - powiedział PAP prof. dr hab. Krzysztof Pyrć, wirusolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

PAP: Małpia ospa coraz bliżej Polski. Powinniśmy się bać?

Prof. Krzysztof Pyrć: Samo pytanie niesie już poczucie zagrożenia. Nie wiem, czy powinniśmy w tym kontekście używać takich słów. Na pewno organizacje takie, jak WHO, CDC, Komisja Europejska oraz rządy poszczególnych krajów powinny zastanowić się, jakie mają narzędzia, żeby – w razie czego – zadziałać. Niemniej jednak, nie jest to moment, żeby zwykły śmiertelnik musiał się zacząć zastanawiać: czy to początki kolejnej pandemii. Na to jest jeszcze znacząco za wcześnie.

PAP: Z doniesień wynika, że przypadki tej choroby, jakie wykryto w Europie, dotyczą głównie mężczyzn utrzymujących homoseksualne stosunki.

K.P.: To jest dosyć duże nadużycie, wprawdzie faktycznie znaleziono grupy zakażonych mężczyzn, którzy uprawiali seks z innymi mężczyznami, natomiast nie ma to nic wspólnego z preferencją samego wirusa. Owszem, dyskutuje się dziś, na ile choroba może się przenosić poprzez kontakt seksualny, ale nie ma znaczenia, czy jest on homoseksualny, czy heteroseksualny.

PAP: Rozumem, natomiast wspominam o tym dlatego, że widzę tutaj pewną analogię do początku epidemii AIDS na świecie – wirus HIV wywołujący chorobę był przenoszony właśnie przede wszystkim w gronie gejów.

K.P.: Precyzyjniej będzie powiedzieć, że właśnie w tej grupie początkowo było dużo przypadków zachorowań na AIDS, głównie ze względu na stosunkowo zamknięte środowisko. Na początku tamtej pandemii popełniono zresztą wielki błąd nazywając ją GRIDS - gay-related immune deficiency syndrome, czyli niedoborem odporności u osób homoseksualnych. Co było kompletną bzdurą i było wręcz bardzo niebezpieczne, ponieważ osoby heteroseksualne uznały, że to ich nie dotyczy. A to jest po prostu nieprawda. Jedna i druga choroba nie ma nic wspólnego z orientacją seksualną, a co najwyżej z drogą transmisji. W przypadku małpiej ospy może być podobnie: jeśli się potwierdzi, że przenosi się ona głównie drogą płciową, to taki obraz – sporo przypadków u osób homoseksualnych – będzie logiczną konsekwencją - podobnie, jak było w przypadku AIDS. Proszę jednak pamiętać, że HIV nie wybiera – choroba rozprzestrzeniła się na wszelakie orientacje. Dlatego, wracając do małpiej ospy, przestrzegam: plotka, że dotyka ona przede wszystkim gejów może być bardzo groźna. A to dlatego, że jednym da poczucie złudnego bezpieczeństwa, a – po drugie – posłuży do stygmatyzacji osób homoseksualnych. W konsekwencji – już to przećwiczyliśmy przy AIDS – szczególnie w naszym społeczeństwie ktoś może wstydzić się przyznać do tego, że jest chory.

PAP: Wyczytałam, że od zakażenia, do pojawienia się pierwszych objawów małpiej ospy mogą minąć zaledwie trzy dni, dlatego nie powinniśmy się obawiać szybkiego rozprzestrzenienia się tej choroby.

K.P.: To nie całkiem tak, zgodnie z moją wiedzą, jest to od 6 dni do 13, czyli nawet niemal dwa tygodnie. Dzięki temu małpia ospa potrafi przenosić się na bardzo duże odległości - od zakażenia do pojawienia się objawów mija dużo czasu. Jest to szczególnie istotne dzisiaj, kiedy pokonujemy, w krótkim czasie, bardzo duże odległości. Zakażony staje się zakaźny od pojawienia się pierwszych objawów, a czy przedobjawowi zakażają dopiero się okaże. Niezależnie od tego, na początku może być zaledwie złe samopoczucie, lekka gorączka, niespecyficzne, grypopodobne symptomy. Dopiero później chorobę można łatwo rozpoznać, gdyż pojawiają się zmiany skórne, które są bardzo wyraźne.

PAP: Czy osoby, które zostały zaszczepione przeciwko ospie prawdziwej są w lepszej sytuacji, bezpieczniejsze, niż te, które takiej szczepionki nie przyjęły?

K.P.: Szczepionka przeciwko ospie prawdziwej w znacznym stopniu – mam tu na myśli wskaźnik wynoszący ok. 85 proc. – chroni nas przed małpią ospą. Natomiast nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, na ile chroni kogoś, kto został zaszczepiony pięćdziesiąt parę lat temu. Nie wiem, na ile ta odpowiedź układu immunologicznego będzie wystarczająca, na ile – w razie czego – konieczne będzie doszczepienie. Ale na razie – zaznaczę – dyskutuje się, czy sensowne byłoby szczepienie przeciwko małpiej ospie. Choćby z tego powodu, że na razie na całym świecie jest zaledwie kilkadziesiąt przypadków na jakieś osiem miliardów ludzi. Możliwe jest także to, że istniejące obecnie ogniska wygasną, tak same z siebie, gdyż transmisja wirusa będzie niska. Poza tym te ostatnie przypadki zachorowań w Europie są łagodne i objawy ustępują same. Tak więc fajnie, że mamy szczepionkę na tę chorobę, ale wydaje mi się, że nie będzie ona potrzebna, tak samo, jak lek, który jest wskazany do stosowania przy małpiej ospie.

PAP: Kiedy skończyły się masowe szczepienia przeciwko ospie prawdziwej?

K.P.: To był koniec lat 70. ubiegłego wieku, kiedy ospa prawdziwa zniknęła z powierzchni świata. Jestem przekonany, iż to był do tej pory największy sukces wakcynologii, a także medycyny, że udało się zakaźną, śmiertelnie niebezpieczną chorobę, która przez setki lat mordowała ludzi na całej kuli ziemskiej, wysłać w niebyt, czyli eradykować. Jako że ostatni przypadek zakażenia został zdiagnozowany latem 1978 roku, na początku lat 80. XX w. zrezygnowano ze szczepień, i słusznie, bo po co szczepić na coś, co nie jest problemem medycznym.

PAP: Wracając do małpiej ospy – jakie środki bezpieczeństwa zaproponowałby pan ludziom, którzy chcieliby uniknąć zakażenia?

K.P.: Na razie nie ma jakichś szczególnych wskazań, żeby normalni obywatele coś wyjątkowego robili w tym względzie. Kilkadziesiąt przypadków w skali całego świata to jest właściwie nic. Oczywiście, nie wykluczam takiej możliwości, że sytuacja może się rozwinąć – widzieliśmy już dwa lata temu, jak wirus może się wyrwać spod kontroli. Obecnie nie panikowałbym, ale zwracałbym uwagę na wiadomości i oficjalne komunikaty, jakie się pojawiają z oficjalnych źródeł. I tyle.

PAP: Zwłaszcza, że w poprzednich latach mieliśmy już do czynienia z sytuacjami, że gdzieś, na świecie, pojawiały się ogniska małpiej ospy, ale samoistnie wygasały.

K.P.: To prawda. Jednak obecnie mamy do czynienia z sytuacją, że tych ognisk jest wyjątkowo dużo, tego wcześniej nie było. Do tej pory największy wybuch tej choroby miał miejsce w 2003 roku, w Stanach Zjednoczonych, objął kilkadziesiąt osób, obecnie przekroczyliśmy tę granicę. Ale podejdźmy do tego na spokojnie – śledźmy sytuację, bądźmy czujni, jednak nie dajmy się zjeść panice.

Rozmawiała: Mira Suchodolska (PAP)

Autorka: Mira Suchodolska

mir/ mhr/

Autopromocja

REKLAMA

Źródło: PAP

Oceń jakość naszego artykułu

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna

Powiedz nam, jak możemy poprawić artykuł.
Zaznacz określenie, które dotyczy przeczytanej treści:

REKLAMA

QR Code
Sektor publiczny
Zapisz się na newsletter
Zobacz przykładowy newsletter
Zapisz się
Wpisz poprawny e-mail
Ostrzeżenie dla Polaków podróżujących do Iranu. MSZ wydało ważny komunikat

Ze względu na rosnące napięcia między Iranem a Izraelem oraz ryzyko działań zbrojnych, Ministerstwo Spraw Zagranicznych zdecydowanie odradza podróże do Iranu. Polscy obywatele, którzy aktualnie przebywają w Iranie, powinni jak najszybciej opuścić ten kraj.

Ponad 27 mln zł dofinansowania na zajęcia sportowe dla osób z niepełnosprawnościami. Nabór wniosków rozstrzygnięty

Minister Sportu i Turystyki rozstrzygnął nabór wniosków na realizację Programu Upowszechniania Sportu Osób Niepełnosprawnych w 2024 r. Dofinansowanie z Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej wynosi 27 026 000 zł.

Nowa Strategia Cyberbezpieczeństwa Polski na lata 2024-2029. "Wkrótce zostaną zaprezentowane szczegóły"

Wiceminister cyfryzacji, Paweł Olszewski, zapowiedział w piątek, że szczegóły nowej Strategii Cyberbezpieczeństwa RP na lata 2024-2029 zostaną wkrótce zaprezentowane.

Zakaz reklamy fast foodów na bilboardach. Powód: plaga otyłości. Kiedy w Polsce takie przepisy? Czego nie można reklamować już teraz?

Otyłość to problem coraz większej liczby nastolatków. Głównie z tego powodu lokalni politycy w Anglii zakazują reklamowania produktów wysokoprzetworzonych na billboardach. Ogólnokrajowych czy ogólnoeuropejskich zasad regulujących tę kwestię nie należy się spodziewać, ale eksperci podkreślają, że ten sam nośnik można wykorzystać do kampanii pro-zdrowotnej. 

REKLAMA

Wystarczy 3 godziny dziennie i dolegliwości masz jak w banku. Może to dotyczyć nawet co drugiego Polaka

Najnowsze badania potwierdzają starą prawdę, że granie na komputerze nie służy zdrowiu. Dlaczego jednak profesjonalni gracze, którzy poświęcają na grę bardzo dużo czasu, nie cierpią bardziej niż amatorzy?

RPO: Nauczyciele mianowani są gorzej traktowani co do ochrony przedemerytalnej. MEN rozważy zmianę przepisów

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do ministra edukacji o rozważenie zmiany przepisów Karty Nauczyciela. Chodzi o zrównanie uprawnień nauczycieli mianowanych z uprawnieniami nauczycieli zatrudnionych na podstawie umowy o pracę, związanych z ochroną przedemerytalną i prawem do wynagrodzenia za cały okres pozostawania bez pracy w przypadku przywrócenia nauczyciela do pracy przez sąd pracy i podjęcia przez niego zatrudnienia. Barbara Nowacka, minister edukacji zapowiedziała powołanie Zespołu, który będzie analizował zgłaszane postulaty odnośnie sytuacji prawnej nauczycieli – także w zakresie ochrony przedemerytalnej i prawa do wynagrodzenia za cały okres pozostawania bez pracy w przypadku przywrócenia do pracy przez sąd pracy.

Ceny biletów komunikacji miejskiej nie wzrosną i nie zmniejszy się liczba miejsc w przedszkolach. Trzeba też zerwać łatkę miasta maczet.

Trzeba szukać oszczędności, ale ceny biletów komunikacji miejskiej nie wzrosną. Nie zmniejszy się też liczba miejsc w przedszkolach. Łukasz Gibała twierdzi też, że ma pomysł na Kraków bez partyjniactwa i opowiedział o tym w programie Gość INFOR.PL

60 złotych brutto za godzinę dodatkowych zajęć dla nauczycieli. Będzie można wykorzystać 100 dodatkowych godzin

W programie „Aktywna Szkoła” właśnie wprowadzono istotne zmiany. Osoby prowadzące zajęcia dostaną wyższe wynagrodzenie. Poszerzy się też katalog osób prowadzących zajęcia.

REKLAMA

Prezes NFOŚiGW dla "DGP": perspektywa ewentualnego wycofania dotacji dla pieców gazowych wywołuje niezadowolenie i niepewność

Decyzja o dalszym dofinansowaniu pieców gazowych w ramach programu Czyste Powietrze będzie musiała zostać podjęta w tym roku – powiedziała "Dziennikowi Gazecie Prawnej" prezes NFOŚiGW Dorota Zawadzka-Stępniak.

Ile depresja Polaków kosztuje gospodarkę?

66,6% - aż tle dorosłych Polaków odczuwa przynajmniej jeden z syndromów kojarzonych z depresją. Najczęściej to uczucie zmęczenia i obniżenie nastroju. To poprawa względem ubiegłego roku, ale wciąż bardzo duża liczba. Tak wynika z danych najnowszego raportu. Autorzy badania szacują, że gospodarka traci na tym około 3 mld zł rocznie. 

REKLAMA