REKLAMA

REKLAMA

Kategorie
Zaloguj się

Zarejestruj się

Proszę podać poprawny adres e-mail Hasło musi zawierać min. 3 znaki i max. 12 znaków
* - pole obowiązkowe
Przypomnij hasło
Witaj
Usuń konto
Aktualizacja danych
  Informacja
Twoje dane będą wykorzystywane do certyfikatów.

Faktyczne usunięcie z listy lektur szkolnych „Pana Tadeusza"? [O zmianach w podstawie programowej proponowanych przez resort B. Nowackiej]

prawnik - prawo pracy, cywilne, gospodarcze, administracyjne, podatki, ubezpieczenia społeczne, sektor publiczny
Faktyczne usunięcie z listy lektur szkolnych Pana Tadeusza? [O zmianach w podstawie programowej proponowanych przez resort B. Nowackiej]
Szymon Łabiński
PAP

REKLAMA

REKLAMA

W szkole podstawowej jest tylko fragment „Pana Tadeusza”, a w szkole średniej to nie jest lektura obowiązkowa.

Profesor Waśko zwrócił uwagę, że Pan Tadeusz „dotychczas miał on być czytany w całości, jako lektura obowiązkowa w szkole podstawowej" i „usunięcie całości „Pana Tadeusza” ze szkoły podstawowej można by jeszcze zrozumieć, skoro pozostawiono tam jego fragmenty (chociaż nie wskazano, które), ale w takiej sytuacji należało „Pana Tadeusza” (całość!) wpisać do lektur obowiązkowych w szkole ponadpodstawowej”.

REKLAMA

REKLAMA

WAŻNE! W połowie lutego minister edukacji Barbara Nowacka zastrzegła, że dokument, który trafił do prekonsultacji, nie jest ostateczną wersją proponowanych zmian. 

Prof. dr. hab. Andrzej Waśko - opinia o propozycjach zmian w podstawie programowej

PAP poprosiła o ocenę propozycji, które trafiły do prekonsultacji, prof. dr. hab. Andrzeja Waśkę - literaturoznawcę, historyka kultury, pracownika naukowego Wydziału Polonistyki UJ, doradcę prezydenta i przewodniczącego Rady ds. Rodziny, Edukacji i Wychowania przy Prezydencie RP, a także uczestnika prac nad reformą edukacji w latach 2016–2017.

Uważa on, że wśród proponowanych zmian, najważniejsze jest usunięcie z listy lektur „Pana Tadeusza”. Zwrócił uwagę, że "dotychczas miał on być czytany w całości, jako lektura obowiązkowa w szkole podstawowej". Według prof. Waśki, "usunięcie całości +Pana Tadeusza+ ze szkoły podstawowej można by jeszcze zrozumieć, skoro pozostawiono tam jego fragmenty (chociaż nie wskazano, które), ale w takiej sytuacji należało +Pana Tadeusza+ (całość!) wpisać do lektur obowiązkowych w szkole ponadpodstawowej".

REKLAMA

Ekspert zaznaczył, że "tego jednak nie zrobiono, notując w innym miejscu, że uczeń ma się odwoływać do +fragmentów+ +Pana Tadeusza+ poznanych w szkole podstawowej". Jego zdaniem, "wynika z tego, że do matury młodzieży nie będzie już obowiązywała rzeczywista znajomość naszej epopei narodowej". Dodał, że "z taką sytuacją (nie licząc lat 1939-1945) będziemy mieli do czynienia po raz pierwszy od czasu zaborów".

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Usunięcie utworów patriotycznych

Według niego, na liście lektur "zmiany są zasadnicze, mają głównie charakter ideologicznej cenzury: usuwa się utwory patriotyczne (np. +Hymn do miłości ojczyzny+ (Ignacego) Krasickiego czy +Syzyfowe prace+ (Stefana Żeromskiego), radykalnie redukuje się wątki chrześcijańskie, wykreśla pisarzy emigracyjnych i związanych z ruchem +Solidarności+".

W ocenie prof. Waśki, to powoduje, że "lista lektur przestaje być reprezentatywna i traci walory poznawcze". Dodał, że "obcina się romantyków i klasykę, w komentarzach prasowych proponując za to +ciekawe nowości wydawnicze zaproponowane przez uczniów+, czyli w praktyce książki z supermarketu".

Prof. Waśko podkreślił, że "kryzys edukacji humanistycznej, w tym kultury literackiej i kultury języka w ostatnim ćwierćwieczu ma wiele przyczyn, ale jedną z nich są negatywne zmiany w metodyce nauczania języka polskiego". Jego zdaniem, propozycje "są powrotem do iluzji i błędów popełnionych w tej dziedzinie przed rokiem 2015".

Prof. Sławomir Jacek Żurek - opinia o propozycjach zmian w podstawie programowej

A teraz opinia prof. Sławomira Jacka Żurka z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, filologa, literaturoznawcę, wieloletniego kierownika Katedry Dydaktyki Literatury i Języka Polskiego KUL oraz współtwórcę podstawy programowej z języka polskiego z 2009 r.

Zdaniem prof. Sławomira Jacka Żurka, podstawę programową z j. polskiego trzeba odchudzić, ale w propozycji z lutego br. nie widać "nawet śladu jakiejkolwiek koncepcji". Rozmówca PAP ocenił, że wrażenie jest takie, że zostało to dosyć "siermiężnie ociosane", by zmniejszyć liczbę treści w dokumencie.

W jego ocenie rzeczywiście, "podjęto pewną próbę uszczuplenia treści" zawartych w podstawie programowej, jednak "nie do końca przemyślaną".

"Mam wrażenie, że z listy lektur obowiązkowych usunięto teksty (np. +Drogę donikąd+ Józefa Mackiewicza, +Przekroczyć próg nadziei Jana Pawła II+, poezję Jarosława Marka Rymkiewicza czy Jana Polkowskiego), co może być odczytane jedynie jako ideowe przeciwstawienie się wizjom poprzedniej ekipy (za rządów PiS - PAP)" – powiedział. Dodał, że "ogólne wrażenie jest takie, że zostało to dosyć +siermiężnie ociosane+, żeby zmniejszyć liczbę treści w dokumencie. Podobnie zresztą jest z lekturami" – ocenił prof. Żurek.

Według eksperta, dotychczasowa podstawa programowa (obowiązująca od 2021 r. - PAP) jest "bardzo słaba, stanowi bowiem sztuczne połączenie treści zawartych w dokumencie z 2009 r. i informatora maturalnego, a po ostatnim +ociosaniu+ - jest jeszcze gorsza, bo nie widać w niej nawet śladu jakiejkolwiek koncepcji". "Można zadać pytanie: dlaczego tak jest? Dlaczego pewne treści zostały usunięte, a niektóre dodane? Na podstawie czego? Odnoszę dojmujące wrażenie, że stało się to na podstawie +widzimisię+" - ocenił. Zdaniem profesora, nie spełnia ona bowiem "swojej rudymentarnej roli dydaktycznej jako pomoc dla nauczyciela w realizacji procesu dydaktycznego".

"Z drugiej strony, rozumiem resort, bo rzeczywiście podstawę trzeba odchudzić. Ale nie w taki sposób!" - zauważył.

Prof. Żurek pozytywnie odniósł się natomiast do usunięcia z listy lektur obowiązkowych (lub przesunięcia do uzupełniających) utworów literackich, które dla ucznia "były zbyt trudne do zrozumienia ze względu na tematykę czy też archaiczny język", a także do propozycji umieszczenia na liście tekstów współczesnych. Argumentował, że "teksty sprzed XIX w. są dla dzieci bardzo trudne. Trudne są też dla tzw. młodych dorosłych, czyli młodzieży licealnej". Zwrócił też uwagę, że "do tej pory najmłodszy tekst, który pojawiał się jako propozycja dla klas 4-6, pochodził z końca lat 60. XX w., a więc uczeń spotykał się na lekcji języka polskiego z problemami swoich dziadków, a może nawet pradziadków".

"Dobrze by było, żeby uczniowie szukali w literaturze odpowiedzi na swoje współczesne problemy, dobrze, gdyby literatura była źródłem tego rodzaju informacji".

Dopytywany o dobór tytułów, np. "Biegunów" Olgi Tokarczuk i "Nie ma" Mariusza Szczygła, prof. Żurek ocenił, że jest on "bardzo dobry". "Myślę, że trudno dyskutować z obecnością na tej liście laureatki nagrody Nobla (Tokarczuk jest laureatką literackiego Nobla za 2018 r. - PAP). Do chwili obecnej dziwiła jej słaba obecność na liście. Tak samo pozostałe utwory. My Polacy mamy to szczęście, że jeśli chodzi o literaturę współczesną, to ona jest ona bardzo bogata i jest z czego wybierać" - dodał.

Jednocześnie profesor zwrócił uwagę, że "z czytelnictwem w polskiej szkole jest naprawdę bardzo, bardzo źle". Wyjaśnił, że z przeprowadzonych jeszcze przed COVID-em analiz w Instytucie Badań Edukacyjnych wynikało, że "statystycznie czyta ok. 7 proc. uczniów". "Cały proces dydaktyczny - i to jest ogromny dyskomfort dla polonistów - polega na tym, że wobec tej sytuacji nauczyciele po prostu o tych lekturach dzieciom opowiadają, jak niegdyś w oralnych przekazach plemiennych, kiedy to najczęściej szaman znał tekst i informował o nim ustnie pozostałych. Tak po prostu nie może być!" – zaznaczył.

Zdaniem eksperta, potrzeba więc w polskiej szkole przede wszystkim "przemyślanej strategii rozwoju czytelnictwa" - tzn., by "czytać w klasach młodszych teksty współczesne, traktujące o rzeczywistych problemach młodzieży, a dopiero później, krok za krokiem, w klasach 7-8 wprowadzać pierwsze utwory z literatury klasycznej i powoli wdrażać uczniów w poważną lekturę" - zaproponował prof. Żurek. "Prawda jest taka, że według badań IBE przeciętny uczeń jest w stanie przeczytać ok. czterech obszernych pozycji książkowych w ciągu roku, a nauczyciel może dogłębnie omówić właśnie tyle utworów w tym czasie i wyegzekwować ich znajomość u uczniów" - podkreślił.

Odnosząc się do propozycji ekspertów, by niektóre teksty - zamiast w całości – uczniowie poznawali we fragmentach, profesor powiedział, że jest także zwolennikiem takiego rozwiązania. Wyjaśnił, że w tym wypadku, "nauczyciel musi dobrze znać utwór w całości i służyć uczniom pomocą kontekstualną". Jednocześnie zauważył, że "trzeba tak dobierać fragmenty lektur, by był w nich zawarty główny wydźwięk całego utworu, a nie jest to wcale zadanie łatwe".

Prof. Żurek, komentując fragment uzasadnienia ekspertów, iż "zrezygnowano z treści, które wymagają zaawansowanych umiejętności interpretacyjnych, a także znacznie większej ilości czasu", zwrócił uwagę, że jest to zupełny nonsens, bo przecież "to, czego uczeń powinien nauczyć się na lekcjach języka polskiego to właśnie pogłębionej interpretacji tekstu". Podkreślił, że "całe nasze funkcjonowanie w świecie polega w gruncie rzeczy na nieustannym interpretowaniu rzeczywistości i uczeń musi się właśnie tego nauczyć w szkole".

Ekspert zaakcentował, że jeszcze ważniejsze jest kształtowanie u uczniów kompetencji komunikacyjnych i uświadomienia im, że "dzięki umiejętności czytania, uczeń rozwija swój język, a co za tym idzie, podnosi poziom swojego myślenia, a w konsekwencjach jakość własnego życia".

Zapytany, jak powinna wyglądać dobra podstawa programowa, powiedział, że "powinna być ona tak skonstruowana, żeby poszczególne etapy kształcenia ze sobą korelowały, żeby pewien grunt, który zostaje ufundowany w szkole podstawowej w zakresie zdobywanych treści i kształtowanych umiejętności, później wzrastał na kolejnych etapach kształcenia". Zdaniem rozmówcy PAP, powinna ona jedynie wskazywać nauczycielowi, jakich umiejętności ma nauczyć i jakie treści przekazać, a nauczyciel większość lektur powinien dobierać sam, znając zainteresowania i potrzeby swoich uczniów.

"Wielu nauczycielom przestaje się już chcieć nauczać, bo ich praca w ostatnich latach przypomina gospodarkę planową, gdzie wszyscy poloniści mają równo jechać kombajnem po polu edukacyjnym" - dodał.

"Na pewno dobrym zamysłem jest zmniejszenie liczby treści, natomiast wydaje mi się, że to wymaga o wiele bardziej pogłębionego namysłu (...). A tak naprawdę polonistyczną podstawę programową trzeba po prostu napisać od nowa" - uważa prof. Żurek.

Co to są zmiany w podstawie programowej

12 lutego br. Ministerstwo Edukacji Narodowej opublikowało propozycje zmian w podstawie programowej kształcenia ogólnego, które przygotowały zespoły eksperckie. Do 19 lutego opinie na ich temat można było zgłosić w prekonsultacjach. Po analizie uwag mają być przygotowane projekty rozporządzeń ministra edukacji w sprawie podstawy programowej, która będzie obowiązywała od września. MEN przewiduje, że w kwietniu br. projekty trafią do konsultacji społecznych i uzgodnień międzyresortowych, a w czerwcu zostaną podpisane przez ministra edukacji.

W połowie lutego minister edukacji Barbara Nowacka zastrzegła, że dokument, który trafił do prekonsultacji, nie jest ostateczną wersją proponowanych zmian. "Też nie zgadzam się ze wszystkimi rzeczami, które zaproponowali eksperci (...). Natomiast trwa debata, można zobaczyć propozycje i się do nich odnieść. I dopiero kiedy będzie to dokument MEN, będziemy mogli przejąć za niego odpowiedzialność" – powiedziała wówczas.

Nowa, zawężona podstawa programowa ma obowiązywać w okresie przejściowym od roku szkolnego 2024/2025. W tym czasie eksperci będą pracować nad kompleksową reformą programową. Całościowa, nowa podstawa programowa ma wejść w życie 2 lata później - od 1 września 2026/2027 w szkole podstawowej, od roku szkolnego 2028/2029 do szkół ponadpodstawowych.

Źródło: PAP

Oceń jakość naszego artykułu

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna

Powiedz nam, jak możemy poprawić artykuł.
Zaznacz określenie, które dotyczy przeczytanej treści:
Autopromocja

REKLAMA

QR Code

REKLAMA

Sektor publiczny
Co z pożarem w Puszczy Solskiej?

Wiceszef MSWiA Wiesław Leśniakiewicz przekazał w czwartek, że dzień określi, czy sytuacja pożarowa jest opanowana. Dodał, że nie wszystkie obszary są idealnie dogaszone, a z uwagi na silny wiatr pożary wciąż mogą się rozprzestrzeniać. Szykowane są zrzuty wody, na miejscu pracuje kilkaset osób.

Rehabilitacja w nowym wymiarze. ZUS wspiera bielski szpital

Osiem specjalistycznych łóżek z regulacją wysokości kupił bielski szpital wojewódzki. Trafiły one do Zakładu Rehabilitacji. Umożliwią one fizjoterapeutom pracę w ergonomicznych warunkach. Zakup sfinansowano m.in. z pieniędzy ZUS.

Nowa opłata turystyczna ma objąć całą Polskę. Nawet 11 zł za dobę pobytu

Wiele polskich miejscowości nie może pobierać opłat turystycznych głównie z powodu poziomów zanieczyszczenia powietrza. Rząd chce ujednolicić i uprościć zasady dotyczące opłat. Stawki mają pójść w górę, jednocześnie skorzystają samorządy, które do tej pory takich opłat nie pobierały.

Świadczenie wspierające: Tajne wytyczne dla WZON są już znane. Stratny stopień znaczny 75+

W artykule publikujemy wytyczne, które strona rządowa w grudniu 2024 r. rozesłała do wszystkich wojewódzkich zespołów do spraw orzekania o niepełnosprawności. Pomimo upływu półtora roku dokument nie został upubliczniony. W tym znaczeniu jest on tajny. Mówi się o Wytycznych w interpelacjach poselskich, wspomina o nich Rzecznik Praw Obywatelskich. Ale dokument nie funkcjonuje w przestrzeni publicznej. Otrzymaliśmy go dzięki naszym czytelnikom. A powinien być dostępny powszechnie w trybie udostępnienia informacji publicznej.

REKLAMA

Opiekunowie bez świadczenia pielęgnacyjnego. Niepełnosprawnym odbierają w 4 minuty pkt 7 z orzeczenia

Od prawie roku do redakcji Infor.pl przychodzą listy matek, która uważają, że zostały skrzywdzone przez PZON. Ich zdaniem PZON zabierają z orzeczeń o niepełnosprawności dzieci chorych na autyzm punkt 7 i 8. W efekcie odbierane jest świadczenie pielęgnacyjne (dziś 3386 zł). Publikujemy te listy na nowo, gdyż opisana praktyka orzecznicza nie zmieniła się w 2026 r. Wszystkie listy opisują ten sam schemat pracy komisji lekarskich. Schemat dotyczy dzieci cierpiących na autyzm albo zespół Aspergera (nie zostały objęte w 2025 r. korzystnymi dla niepełnosprawnych dzieci wytycznymi min. Ł. Krasonia). Dzieci te przez ostatnie lata dysponowały orzeczeniem z pkt 7 i 8 (= świadczenie pielęgnacyjne). I nagle w 2025 r. (przy okazji przedłużania ważności orzeczenia) seryjnie - tak opisują rodzice - mają miejsca "cudowne uzdrowienia". Dziecko jest pozbawione pkt 7 albo 8. To oznacza utratę świadczenia pielęgnacyjnego, a to przeszło 3000 zł miesięcznie.

Po majówce zmiana pogody. Można się spodziewać przymrozków

Po pięknej i słonecznej majówce czeka nas zdecydowanie bardziej dynamiczna pogoda. Wystąpią opady deszczu oraz burze - poinformował PAP synoptyk Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej Michał Kowalczuk.

Wędrówka w Tatrach może być ryzykowna - żmije aktywne. TPN ostrzega

Wraz ze wzrostem temperatury podczas majowego weekendu na tatrzańskich szlakach coraz częściej można spotkać żmije – ostrzega Tatrzański Park Narodowy (TPN). Na niżej położonych, nasłonecznionych terenach te jadowite węże wygrzewają się w promieniach słońca.

Stadion Narodowy zmieni się w Olimpijski?

Zdaniem głównego projektanta Stadionu Narodowego modernizacja tego obiektu na potrzeby olimpijskie to bardziej opłacalna opcja niż budowa nowej areny. Wstępne analizy zakładają m.in. zwiększenie trybun do 80 tys. miejsc i budowę bieżni lekkoatletycznej, która po igrzyskach mogłaby zostać zdemontowana.

REKLAMA

Bon senioralny coraz bliżej. Kto ma szansę wsparcie i na jakich zasadach?

Rząd szykuje wprowadzenie bonu senioralnego dla osób powyżej 65. roku życia z dochodem do 3410 zł miesięcznie. Nowe świadczenie ma przede wszystkim trafić do gmin, w których dziś brakuje usług opiekuńczych, a jego realizację zaplanowano w ramach kilkuletnich programów finansowanych z budżetu państwa.

Podlaskie przeznacza miliony złotych na edukację: priorytetem uczniowie z niepełnosprawnościami

Miasto i gmina Suwałki (Podlaskie) przeznaczą 16,5 mln zł na lepszą dostępność do edukacji oraz stworzenie równych warunków rozwoju, w szczególności uczniom z niepełnosprawnościami. 15,7 mln zł to dofinansowanie na ten cel z Urzędu Marszałkowskiego w Białymstoku.

Zapisz się na newsletter
Śledź na bieżąco nowe inicjatywy, projekty i ważne decyzje, które wpływają na Twoje życie codzienne. Zapisz się na nasz newsletter samorządowy.
Zaznacz wymagane zgody
loading
Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich
Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj.
success

Potwierdź zapis

Sprawdź maila, żeby potwierdzić swój zapis na newsletter. Jeśli nie widzisz wiadomości, sprawdź folder SPAM w swojej skrzynce.

failure

Coś poszło nie tak

REKLAMA