REKLAMA
Zarejestruj się
REKLAMA
Dolny Śląsk od lat inwestuje w kolej: rewitalizuje linie, rozwija połączenia, wzmacnia ofertę transportu publicznego. To jest dobry kierunek i warto to powiedzieć wprost, bez wiecznego polskiego odruchu narzekania. Kolej jest kręgosłupem regionu, a tam, gdzie działa sensownie, realnie zmienia codzienność mieszkańców. Problem zaczyna się gdzie indziej. Nie w tym, że inwestujemy, tylko w tym, jaką wartość kupujemy za publiczne pieniądze. Bo można kupić „odcinek infrastruktury”, można kupić „ładny efekt w komunikacie”, ale można też kupić coś znacznie ważniejszego: system podróży, który pozwala ludziom żyć aktywnie bez konieczności wsiadania do auta przy każdej okazji.
Samorząd województwa dolnośląskiego planuje do 2029 r. zrewitalizować ponad 200 km linii kolejowych w regionie i przywrócić na nich połączenia pasażerskie. Do dziś udało się wyremontować niemal 80 km nieczynnych od lat szlaków kolejowych i wznowić połączenia m.in. do Karpacza czy Bielawy.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA