REKLAMA

REKLAMA

Kategorie
Zaloguj się

Zarejestruj się

Proszę podać poprawny adres e-mail Hasło musi zawierać min. 3 znaki i max. 12 znaków
* - pole obowiązkowe
Przypomnij hasło
Witaj
Usuń konto
Aktualizacja danych
  Informacja
Twoje dane będą wykorzystywane do certyfikatów.

Nauczanie zdalne i stacjonarne, pensje nauczycieli - wywiad z ministrem edukacji Dariuszem Piontkowskim

Dziennik Gazeta Prawna
Największy polski dziennik prawno-gospodarczy
Nauczanie zdalne i stacjonarne, pensje nauczycieli - wywiad z ministrem edukacji Dariuszem Piontkowskim /Fot. Fotolia
Nauczanie zdalne i stacjonarne, pensje nauczycieli - wywiad z ministrem edukacji Dariuszem Piontkowskim /Fot. Fotolia

REKLAMA

REKLAMA

Prawdopodobnie to dyrektor będzie miał możliwość przechodzenia na kształcenie zdalne w sytuacji zagrożenia epidemicznego w poszczególnych placówkach. Dziś minister edukacji może zawiesić funkcjonowanie szkół na terenie całego kraju, województwa, gminy lub powiatu, ale jednej szkoły lub klasy już nie. Dlatego stworzymy przepisy, które pozwolą dyrektorowi przejść na zdalne nauczanie, jeśli dojdzie do sytuacji nadzwyczajnej - mówi minister edukacji Dariusz Piontkowski w wywiadzie dla "DGP".

Czy większość nauczycieli w pierwszej turze wyborów prezydenckich głosowało na Andrzeja Dudę?

REKLAMA

REKLAMA

Nie wiem, nie mam takich analiz.

A poprą go w drugiej turze?

Czas pokaże. Pan prezydent popierał rozwiązania, które były dla nauczycieli korzystne. W tych sprawach być może rozmawiał także ze swoją małżonką, która jest przecież nauczycielką.

REKLAMA

Oferta specjalna: Pakiet książek – Nowa matryca stawek VAT Towary i Usługi z programem INFORLEX PKWiU + CN, stawki VAT i WIS na 2 m-ce

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Zgodził się jednak na reformę Anny Zalewskiej, która wiązała się z likwidacją gimnazjów.

Reforma nie była wymierzona w nauczycieli. Jej głównym celem była zmiana organizacyjna i programowa, która umożliwiłaby lepsze kształcenie dzieci, podwyższenie jakości edukacji. Ta zmiana była oczekiwana, dobra i potrzebna. Za kilka lat pierwsze wyniki egzaminów maturalnych będą wyraźnie to pokazywać. Już to widzimy przecież na przykładzie ubiegłorocznych egzaminów zewnętrznych ósmoklasistów. W porównaniu z gimnazjalnymi w zasadzie nie było znacznych różnic, a przecież był to rok przejściowy, trudny. A ten egzamin pisali uczniowie, którzy łączyli oba systemy.

Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy i kandydat na prezydenta, wytyka panu, że przez reformę miasto musi co roku dokładać do oświaty około pół miliarda złotych. Czy tak jest?

Przypomnę, że zgodnie z prawem samorząd nie ma zagwarantowanej subwencji ani dotacji na prowadzenie szkół i placówek oświatowych, która w 100 proc. pokryje wszystkie wydatki na ten cel. Subwencja jest jednym ze źródeł finansowania oświaty. Dodatkowo są to dochody własne samorządów i udział w innych podatkach, np. PIT i CIT. Warszawa na tych zwiększonych wpływach z podatków zyskała setki milionów złotych, a nawet miliardy. W skali kraju ten wzrost był na poziomie ok. 30 proc. Dochody ogółem Warszawy w 2019 r. wzrosły w stosunku do 2016 r. o 3,4 mld zł. Nigdy jednak nie słyszałem od prezydenta Warszawy, że uzyskał większe wpływy z podatków i przeznaczy je na oświatę. Ciągle mówi tylko, że mu brakuje pieniędzy.

Wydatki na szkołę powinny być traktowane przez samorządy jak długofalowa inwestycja w dobrze wykształcone kolejne pokolenia Polaków i wiele gmin tak do tego podchodzi. Przekazując subwencję oświatową, rząd pomaga samorządom prowadzić zadania własne. Subwencja w tym roku wzrosła o około 3 mld zł do niemal 50 mld zł. Rząd przekazuje też dotację na prowadzenie przedszkoli. Ponadto przekazujemy środki z różnych rezerw i programów, np. Aktywna tablica, Ogólnopolska Sieć Edukacyjna, wyposażenie pracowni przedmiotowych, Posiłek w szkole i w domu, wsparcie bibliotek szkolnych, bezpłatne podręczniki dla uczniów szkół podstawowych. Ostatnio przeznaczyliśmy dodatkowe 367 mln zł na zakup sprzętu komputerowego do szkół, rozumiejąc, że nikt nie był przygotowany na epidemię.

Czy decyzja, że w czerwcu uczniowie wracają do szkoły, była podjęta pod wpływem niezadowolenia rodziców z kształcenia zdalnego?

Pandemia jest na stabilnym poziomie.

Ale lekarze mówią, że jest tak samo jak w maju.

Czyli jest na stabilnym poziomie, a częściowe otwarcie przedszkoli i szkół nie spowodowało zwiększenia zachorowań. To pozwala przypuszczać, że uruchomienie tych placówek na większą skalę także nie spowoduje większego zagrożenia epidemicznego. Podobnie było z egzaminami. Uczniowie byli w salach po kilka godzin i nic niepokojącego się nie działo. To daje nam podstawy, aby myśleć o powrocie do kształcenia stacjonarnego. Przez ostatnie trzy miesiące udowodniliśmy, że możemy uczyć na odległość, ale taka forma nauki nie zastąpi bezpośredniego kontaktu nauczyciela z uczniami. Nauczanie stacjonarne jest lepsze i powinno być przywrócone, gdy tylko się da.

Użył pan określenia, że pandemia nie jest już tak groźna. Czy to oznacza, że wraz z powrotem do szkół nie będzie obostrzeń sanitarnych, np. wymogu 12 uczniów na klasę?

Zakładamy, że od września wrócimy do stacjonarnych zajęć w szkołach. Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmiemy po konsultacjach z głównym inspektorem sanitarnym i ministrem zdrowia.

Minister edukacji może chcieć powrotu do szkół, ale odpowiedzialność za zdrowie uczniów i nauczycieli ponoszą minister zdrowia oraz GIS.

Zdaję sobie z tego sprawę, dlatego ostateczne decyzje będziemy podejmować wspólnie. Ostatnio wystąpiliśmy do GIS o kolejne poluzowanie obostrzeń w przedszkolach, aby przywrócić grupy 25-osobowe. I 2 lipca Główny Inspektor Sanitarny takie wytyczne wydał. Mam nadzieję, że poza np. obowiązkiem mycia rąk i przestrzegania, aby nie puszczać chorych dzieci do przedszkoli i szkół, nie będzie konieczności wprowadzenia innych dodatkowych obostrzeń.

Prawnicy na łamach DGP wskazywali, że potrzebne są przepisy, które dawałyby możliwość szybkiego przejścia na zdalne nauczanie, jeśli w klasie lub szkole pojawi się ognisko koronawirusa.

Chcemy takie rozwiązanie wprowadzić. Prawdopodobnie to dyrektor będzie miał możliwość przechodzenia na kształcenie zdalne w sytuacji zagrożenia epidemicznego w poszczególnych placówkach. Dziś minister edukacji może zawiesić funkcjonowanie szkół na terenie całego kraju, województwa, gminy lub powiatu, ale jednej szkoły lub klasy już nie. Dlatego stworzymy przepisy, które pozwolą dyrektorowi przejść na zdalne nauczanie, jeśli dojdzie do sytuacji nadzwyczajnej, np. zakażenia, powodzi, zerwania dachu.

Dlaczego ma o tym decydować dyrektor szkoły, a nie kurator?

Kurator oświaty nadzoruje tysiące szkół i przedszkoli. Zastanawiamy się jednak, czy dyrektor szkoły przed podjęciem decyzji o przejściu na zdalne nauczanie nie powinien wystąpić o opinię do kuratorium. W czasie pandemii zostawiliśmy dyrektorom dużo swobody i to się sprawdziło. Szkoły mają bardzo dużą autonomię także przy stacjonarnej formule nauczania. Nauczyciel ma przecież możliwość swobodnego wyboru podręczników i metod nauczania.

I nikt nie jest w stanie go zmusić, żeby chociaż raz w tygodniu łączył się z dziećmi przez internet. Uczniowie powinni mieć prawo do zdalnych lekcji, wysyłanie zadań i prezentacji to nie to samo.

Wprowadziliśmy zapisy, że lekcje nie mogą odbywać się wyłącznie przed monitorem, bo byłoby to szkodliwe dla uczniów. W starszych klasach dzieci musiałyby spędzać po 5–8 godzin przed ekranem, a to nie są higieniczne warunki nauki. Trzeba też brać pod uwagę wymagania sprzętowe. Aby nauczyciel mógł prowadzić zdalne lekcje, każdy uczeń powinien mieć nie tylko dobry komputer, ale też dostęp do internetu. Tymczasem mamy kilka procent powierzchni Polski, gdzie dostęp ten jest bardzo słaby. Sposób realizacji kształcenia na odległość nadzorowali kuratorzy oświaty.

W Warszawie chyba nie ma problemów z internetem, a i tam nie wszyscy nauczyciele łączyli się z uczniami.

Dlatego zastanawiamy się, czy wprowadzić standardy, które pozwoliłyby nawet przy stacjonarnym kształceniu korzystać ze zdalnej edukacji – w sytuacjach nadzwyczajnych, a także wtedy, kiedy dzieci są dłuższy czas chore i przebywają w domu. Nauczyciele mogliby się zdalnie z nimi łączyć i prowadzić w ten sposób część zajęć. Uczeń potrzebuje kontaktu z nauczycielem, a kamera tylko częściowo zaspokaja tę potrzebę. Osobistego kontaktu nie zastąpi żaden komunikator.

A czy będzie np. możliwość, aby raz w tygodniu lub miesiącu uczniowie nie przychodzili do szkoły i pracowali z domu?

Jest to jeden z pomysłów do rozważania.

A co z jednolitą platformą do nauki zdalnej?

Ona już jest – epodręczniki.pl. Podczas kształcenia na odległość codziennie było ponad milion odsłon, od połowy marca do końca czerwca łącznie ponad 100 mln. Korzystało z niej kilkaset tysięcy użytkowników dziennie. Większość funkcjonalności już ma. Pracujemy nad ostatnim elementem, którym jest komunikator wideo. W sierpniu takie rozwiązanie powinno już funkcjonować. Będziemy też pracowali nad zwiększeniem liczby materiałów w formie elektronicznej. Nie widzę przeszkód, aby nauczyciel podczas lekcji stacjonarnej, korzystał z tej platformy. Szkolimy nauczycieli w ramach ogólnokrajowych projektów, takich jak Centrum Mistrzostwa Informatycznego i Lekcja: Enter. W najbliższym czasie będzie przeszkolonych około 75 tys. osób. Uruchomimy dodatkowe kursy kwalifikacyjne i doskonalące studia podyplomowe dla nauczycieli informatyki oraz edukacji informatycznej.

A jeśli w nowym roku szkolnym po powrocie do kształcenia stacjonarnego w szkole pojawi się ognisko wirusa, to czy nauczyciel na kwarantannie będzie pracować zdalnie?

Nad tym także się zastanawiamy.

Za jego zgodą czy dyrektor może mu to polecić?

To jest do rozważenia. Dopiero pracujemy nad tymi przepisami. Trzeba będzie jednak w tych przypadkach wprowadzić pewne zasady.

Czy wyniki wyborów prezydenckich będą miały wpływ na dalsze plany resortu – reformę systemów wynagradzania nauczycieli i finansowania zadań oświatowych?

Niesprzyjający prezydent blokowałby z czysto politycznych pobudek wszystkie rozwiązania, także te korzystne dla nauczycieli. Wtedy nie ma sensu podejmować jakichkolwiek prób zmian. A przecież domagają się ich samorządy i oświatowe związki zawodowe.

Samorządy chcą likwidacji czternastki. Pod koniec czerwca miał być projekt dużych zmian w Karcie nauczyciela. Co się z nim dzieje?

Zapowiadałem kontynuowanie rozmów z samorządami i związkami, nie deklarowałem konkretnych terminów na przedstawienie projektów ustaw. Pojawiła się też epidemia.

Podczas ostatniej naszej rozmowy takie deklaracje padały. Dyskusje to pan prowadzi ciągle, tak samo jak pańscy poprzednicy. A tu trzeba konkretnych działań.

Nie można mówić o likwidacji czternastki w oderwaniu od systemowych rozwiązań.

Ile powinien zarabiać nauczyciel dyplomowany?

Nauczyciele powinni być dobrze wynagradzani za dobrą pracę. W ostatnich latach były znaczące podwyżki. Pensja powinna być co najmniej na poziomie średniej krajowej.

Ale już teraz średnia płaca dyplomowanego wynosi więcej, bo ponad 6 tys. zł brutto.

Na średnie wynagrodzenie nauczycieli składa się wiele dodatków, które nie wszyscy otrzymują. Mnie zależy na tym, aby pensja zasadnicza odpowiadała średniej krajowej.

Jeden z kandydatów na prezydenta wysunął pomysł przywrócenia wcześniejszych emerytur dla nauczycieli.

Nie przekreślam takiej propozycji. Dyskusja musi jednak być szersza i dotyczyć całego systemu emerytalnego.

Czyli powrót do podwyższania wieku emerytalnego?

Nie, chodzi o pomysł Solidarności, aby pracownicy po 40 latach pracy mogli przechodzić na emeryturę bez względu na wiek. Przy tej okazji warto też rozważyć powrót do wcześniejszych emerytur nauczycieli. Trzeba pamiętać, że to jest zawód szczególny. Przypomnę, że wśród rozwiązań są już świadczenia kompensacyjne.

Czy to prawda, że od września ubędzie 7 tys. etatów nauczycielskich? Takie wyliczenia resort podawał przy naliczaniu subwencji.

To nie oznacza, że 7 tys. nauczycieli straciło pracę. Po prostu wcześniej przyjęliśmy wyższe szacunki dotyczące liczby etatów w stosunku do rzeczywistości.

Czy w przyszłym roku będą podwyżki dla nauczycieli?

To zależy do sytuacji budżetowej, ale nie wykluczam takiej możliwości.

Czy inicjatywa prezydenta Dudy dotycząca zmian w prawie oświatowym jest potrzebna przy obecnym stanie prawnym?

Projekt ten wzmacnia obecne rozwiązania prawne dotyczące obecności organizacji pozarządowych w szkołach oraz prawa rodziców do wychowania dzieci. Zgodnie z ustawą – Prawo oświatowe mają oni prawo decydowania, jakie treści są przekazywane w szkole. Treści te są zawarte w programie wychowawczo-profilaktycznym uchwalanym przez radę rodziców w porozumieniu z radą pedagogiczną. Inne projekty i inicjatywy edukacyjne zawierające treści wychowawcze powinny uwzględniać kierunki interwencji przewidziane we wspomnianym programie, w tym realizować wyniki wspólnych ustaleń z rodzicami i nauczycielami. 

Autor: Artur Radwan

Źródło: gazetaprawna.pl

Oceń jakość naszego artykułu

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna

Powiedz nam, jak możemy poprawić artykuł.
Zaznacz określenie, które dotyczy przeczytanej treści:
Autopromocja

REKLAMA

QR Code

REKLAMA

Sektor publiczny
Ogólnopolska akcja policji „Kręci mnie bezpieczeństwo w zimie”

Stoki w całym kraju będą patrolowane. Ponad 200 patroli policyjnych na nartach będzie pełniło tej zimy służbę na stokach w całym kraju – poinformował szef biura prewencji Komendy Głównej Policji insp. Robert Kumor, który w piątek zainaugurował w Istebnej w Beskidach ogólnopolską akcję „Kręci mnie bezpieczeństwo w zimie”.

Wenezuela po Maduro. Spektakularna akcja USA i życie bez zmian [Gość Infor.pl]

W ostatnich dniach Wenezuela stała się w Polsce tematem numer jeden. Komentatorzy, politycy i internauci prześcigają się w ocenach tego, co się wydarzyło, dlaczego doszło do tak radykalnego kroku i co czeka ten kraj dalej. Tymczasem rzeczywistość – jak zwykle – okazuje się bardziej złożona niż szybkie analizy z mediów społecznościowych.

Ustanawianie planów ogólnych gmin: czy nowe przepisy wstrzymają inwestycje budowlane? Czy po 1 lipca 2026 r. nastąpi paraliż inwestycyjny?

Jak plany ogólne gmin wpłyną na nowe inwestycje deweloperskie i przemysłowe? Sprawdź, czy zmiany w planowaniu przestrzennym mogą opóźnić realizację projektów.

Przepisy o odśnieżaniu chodników do pilnej nowelizacji. Praca za darmo albo płatność do gminy

Sędziowie wiele lat temu (1997 r.) uznali, że darmowa praca staruszka machającego łopatą ze śniegiem na rzecz np. Warszawy jest zgodna z Konstytucją "bo jest to polska "mieszczańska" tradycja". Tradycja została uznana przez sędziów za .. źródło prawa. Aby się uwolnić od tego obowiązku trzeba wysłać zawiadomienie o niemożności odśnieżenia chodnika gminy (bo choroba, wiek, ciąża). Samo to jest absurdem (dorośli piszą usprawiedliwienia jak rodzice w szkole dla swoich dzieci). To jednak nie koniec, spokojnie poczekajmy na ciąg dalszy. Zaraz zacznie się kolejny absurd. Kobieta w ciąży zawiadamia, że nie będzie machała łopatą ze śniegiem, gmina Warszawa zrobi to za nią. Przyjedzie pług, przyjadą pracownicy Warszawy. Następnie kobieta w ciąży musi ZAPŁACIĆ gminie Warszawa za odśnieżenie przez służby Warszawy chodnika należącego do Warszawy. Tylko dlatego, że chodnik sąsiaduje z działką kobiety. Przy czym przepisy są litościwe - nakazują, aby opłata była tylko za faktyczne koszty prac nad oczyszczeniem chodnika należącego do gminy (ostatnie zdanie to sarkazm).

REKLAMA

Nowe zasady w wieszaniu polskiej flagi od 2026 roku

Od 1 stycznia wprowadzone zostały nowe zasady dotyczące biało-czerwonej. Flaga Polski od teraz zostaje poddana nowości bez precedensu, jaka jeszcze nie miała miejsca w ostatnich latach. Okazuje się, że barwy narodowe będą poddawane częstym zmianom. O co dokładnie chodzi w tym zamieszaniu z polską flagą? Kiedy i gdzie będą się odbywały te zmiany?

"Kolęda nie może kojarzyć się z pieniędzmi". W niektórych parafiach księża nie zbierają ofiar

Po świętach Bożego Narodzenia w parafiach rozpoczyna się czas kolędy. Najczęściej ma ona tradycyjny przebieg, jednak część duchownych zdecydowała się na pewne modyfikacje. Niektórzy zrezygnowali z przyjmowania ofiar, inni postawili na rozwiązania elektroniczne. W jednej z parafii w Poznaniu kapłan nie odwiedza wiernych w ramach kolędy, lecz spotyka się z nimi przez cały rok.

Kłopoty umiarkowanego (a nawet znacznego) stopnia niepełnosprawności. Strach przed testami sprawności

Kłopoty te polegają na coraz mniejszym znaczeniu orzeczenia o niepełnosprawności - formalnie nic się nie zmieniło, ale w praktyce w okresie do 2030 r. najcenniejsze świadczenia będą zależne od testów sprawności osoby niepełnosprawnej (dla przykładu świadczenie wspierające to przeszło 4000 zł miesięcznie za 87 - 100 punktów, a zasiłek pielęgnacyjny to 215,84 zł). Takim testem jest poziom potrzeby wsparcia w świadczeniu wspierającym. Ta niepewna dla osób niepełnosprawnych przyszłość do 2030 roku wynika jasno z analizy wydarzeń w 2024 r. i 2025 r. Źle to wygląda dla świadczeń dla lekkiego i umiarkowanego stopnia niepełnosprawności. Dwa ostatnie lata pokazały przekierowanie środków finansowych na osoby niepełnosprawne z wysokim stopniem niesamodzielności. Nie wystarczy posiadanie orzeczenia (nawet stałe orzeczenie i stopień znaczny nic nie gwarantuje). Orzeczenia wydawane przez lekarzy są w praktyce wypierane przez ustalenia dotyczące rzeczywistej niesamodzielności osoby niepełnosprawnej. I niesamodzielności nie sprawdza już lekarz, a pedagog, pracownik socjalny, doradca zawodowy po socjologii, pielęgniarka, pielęgniarz, fizjoterapeuta, psycholog. Te osoby mają prawo do określania punktów potrzebnych przy świadczeniu wspierającym. Podobnie testy niesamodzielności będą przy asystencji osobistej. I też tego nie będzie przeprowadzał lekarz.

Jak pomóc psu w sylwestrową noc? Rady zwierzęcej behawiorystki

Huk fajerwerków to dla wielu psów źródło silnego stresu, a nawet paniki. Choć najlepiej przygotować zwierzę z wyprzedzeniem, także tuż przed Sylwestrem można podjąć działania, które poprawią jego komfort i bezpieczeństwo – podkreśliła w rozmowie z PAP behawiorystka zwierząt Edyta Ossowska.

REKLAMA

Co z zakazem odpalania fajerwerków w stolicy?

Radni Lewica, Miasto Jest Nasze chcieliby wprowadzić w stolicy zakaz odpalania fajerwerków w sylwestra,. Samorządowcy KO chcą zobaczyć, jaki skutek taki zakaz będzie miał w Krakowie. Działacze PiS są przeciwni temu pomysłowi. Na razie takie ograniczenie nie zostanie wprowadzone.

MOPS: Urzędników zatrzymał dopiero sąd. Przy świadczeniu pielęgnacyjnym analizowali 11 km dojazd rowerem do osoby niepełnosprawnej

Tak argumentowali urzędnicy odmawiając przyznania świadczenia pielęgnacyjnego córce, która chciała się opiekować niepełnosprawnym ojcem po udarze i w prawie niewidomym. Odmówili świadczenia bo po przeprowadzeniu "śledztwa" uznali, że córka kłamie - rzekomo nie mogła dojeżdżać do ojca na rowerze 11 km, aby się nim opiekować. Urzędnicy dowodzili to, że 11 km rowerem to 1 godzina (w jedną stronę), a więc córka musiałaby spędzać na rowerze aż 2 godziny dziennie. No i nie zgadzają się godziny opieki podawane przez nią w GOPS. Do tych "ustaleń" urzędników sąd nawet się nie odniósł stosując litościwe milczenie. Bo to, czy kobieta jeździła do ojca 11 km rowerem (w jedną stronę), czy kłamała nie jest żadną przesłanką przyznawania świadczeń - przepisy nie znają takiego "śledztwa" i na bazie jego "ustaleń" przyznawania albo nie świadczeń z GOPS. Decyduje co innego - czy jest potrzeba opieki nad niepełnosprawnym ojcem (była) oraz czy córka nie pogodzi opieki z pracą (nie pogodzi). Dlatego choćby córka kłamała w żywe oczy a GOPS to wykrył, nie ma to znaczenia prawnego.

Zapisz się na newsletter
Śledź na bieżąco nowe inicjatywy, projekty i ważne decyzje, które wpływają na Twoje życie codzienne. Zapisz się na nasz newsletter samorządowy.
Zaznacz wymagane zgody
loading
Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich
Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj.
success

Potwierdź zapis

Sprawdź maila, żeby potwierdzić swój zapis na newsletter. Jeśli nie widzisz wiadomości, sprawdź folder SPAM w swojej skrzynce.

failure

Coś poszło nie tak

REKLAMA